Taekwondo – sposób na życie

Portal Jedlnia.org.pl: Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z taekwondo?

Michał Kowalewski: Na pierwsze treningi taekwondo trafiłem w marcu 2002 roku, za namową nowo poznanego kolegi.

Dlaczego akurat taekwondo a nie inne sztuki walki?

Ogromne wrażenie zrobiła na mnie atmosfera na sali podczas treningów i osoba prowadzącego – Ireneusza Kobrzyckiego. Gdyby mój trener prowadził treningi karate, pewnie trenowałbym karate. Zrozumiałem, ze to atmosfera treningów jest najważniejsza. Rodzaj sztuki walki ma mniejsze znaczenie.

I od tamtej pory zacząłeś trenować regularnie?

Tak. Od tamtej pory taekwondo i sztuki walki są obecne w moim życiu każdego dnia.

Ile czasu poświęcasz na ćwiczenie w ciągu tygodnia?

Ćwiczę codziennie, minimum 2 godziny w ciągu dnia, czasami dużo dłużej. Trenuję zarówno na zajęciach u swojego trenera jak i w domu, ale także kilka razy w tygodniu biegam, a do cwiczeń gibkościowych i siłowych wykorzystuję każdą wolną chwilę. Moja praca to też treningi taekwondo.

To zostaje tylko niedziela wolna?

Nie do końca. W niedzielę z samego rana trenuję z grupą zaawansowaną na zajęciach prowadzonych przez mojego trenera.

A czy po zdobyciu czarnego pasa można już trenować trochę mniej restrykycyjnie?

To zgubne myślenie. Zdobycie stopnia mistrzowskiego otworzyło przede mną nowe drogi, pozwoliło dostrzec nowe możliwości. Zrozumiałem też, jak wiele muszę poprawić i jak wiele jeszcze jest rzeczy, których mogę się nauczyć trenując sztuki walki. A stopień mistrzowski to tak naprawdę początek nowej przygody ze sztukami walki.

Prawdą jest to, że egzamin na pas mistrzowski zdawałeś poza granicami kraju? Czym to było spowodowane

Tak, egzamin zdawałem przed Mistrzem Trevorem Codnerem w Londynie, w miejscu, gdzie przez 7 lat trenował mój trener. Był to dla mnie wielki zaszczyt. A egzamin odbywał sie tam z kilku powodów: między innymi dlatego, że do przeprowadzenia go potrzeba dość dużej liczby osób jako sparingpartnerów dla zdającego, posiadających stopnie mistrzowskie. Takich osób jest niewiele tu, na miejscu, a tylko takie osoby mogą brać udział w egzaminie.

Bywałes tam wcześniej?

Tak, kilka lat temu również miałem okazję być przez prawie dwa tygodnie w Londynie i codziennie uczestniczyć w zajęciach pod okiem Mistrza Codnera. Mam nadzieję, że co jakiś czas bedę mógł wyjeżdzać tam na staże treningowe.

A jak to sie stało, że zacząłeś prowadzić zajęcia w Jedlni-Letnisku?

Chyba główny powód to namowy moich uczniów. 4 lata temu byłem zatrudniony na zastępstwo w Publicznym Gimnazjum w Jedlni-Letnisku jako nauczyciel wychowania fizycznego. Za namową moich uczniów, którzy wiedzieli, że trenuję taekwondo i którzy chcieli poznać tę sztukę walki, zacząłem prowadzić (obok “sks-ów”) zajęcia pozalekcyjne z taekwondo. Okazało sie, że jest dosyć duża liczba osób chcących sie uczyć sztuk walki oraz spędzać w ten sposób swój wolny czas. Z treningu na trening przybywało trenujących. To pokazało mi, że warto utworzyć w Jedlni klub sztuki walki. Od początku prowadziłem zajęcia społecznie i nie pobierałem opłat czy składek od uczniów. Kłopoty zaczęły się w momencie, kiedy skończyła mi się umowa o pracę. Prowadząc zajęcia na sali jako osoba prywatna czy nawet klub musiałbym płacić za korzystanie z sali gimnastycznej. Nie chciałem pobierać składek od uczestników zajeć, bo wielu z nich po prostu na to by nie było stać. Zacząłem więc starania o to, by gmina wspomogła powstanie klubu. Po kilku pismach i rozmowach oraz pokazaniu władzom gminy, jak wiele osób chciałoby korzystać z takich zajęć, ówczesne władze zgodziły sie na próbę pokryć koszty zajęć. Na szczęście próba wypadła pomyślnie i klub zaczął działać na tyle sprawnie, że mogłem prowadzić zajęcia również dla dzieci z Myśliszewic w Zespole Szkół w Myśliszewicach. W tym roku mija czwarta rocznica naszej działalności.

A w kwestii płacenia za zajęcia przez uczestników nadal nic się nie zmieniło?

Nie, nadal zajęcia są bezpłatne i to, moim zdaniem, jest bardzo ważne. Gmina musi brać na siebie ciężar organizowania życia młodzieży w naszej gminie. Wielu chłopaków marnuje swój wolny czas, stojąc pod sklepami, na dworcu czy w innych miejscach naszej gminy czasami po kilka godzin dziennie. Po co? Przecież ten czas mogliby wykorzystać inaczej. Mogą przyjść na bezpłatne treningi. Niech trenują dla zdrowia, sylwetki czy pewności siebie. Niech nie marnują czasu. Treningi są też doskonałym sposobem spędzania wolnego czasu również dla młodszych dzieci. Bardzo często mają one problemy z tak banalnymi rzeczami jak bieg po prostej czy stanie na jednej nodze. Dzięki treningom, ćwiczeniom w ogóle, dzieci rozwijają swoją sprawność i zwinność. Powinniśmy już od najmłodszych lat zaszczepiać dzieciom upodobania do kultury fizycznej. Zaoszczędzimy w przyszłości wydatki na kosztowne leczenie, rehabilitację. Należy też pamietać, że nawet niewielka suma dla niektórych jest barierą.

Z jakimi grupami obecnie prowadzisz zajęcia?

W tym momencie mam kilka różnych grup podzielonych wiekowo i stopniem zaawansowania. Jest grupa maluchów z przedszkola i młodszych klas szkoły podstawowej. Jest grupa bardziej zaawansowana, w której cwiczą czwarte, piąte i szóste klasy oraz dzieci młodsze ale z wyższymi stopniami. Jest grupa starsza, w której trenują gimnazjaliści i starsi oraz jeszcze starsi [śmiech], a także grupa zaawansowana, do której należą już tylko najwyżsi stopniem, trenujący od początku istnienia klubu. W Myśliszewicach ćwiczy grupa mieszana uczniów z różnym poziomem zaawansowania. Zaawansowani najbardziej ćwiczą 6 razy w tygodniu, zaś ogólna liczba trenujących to około 60 osób. Zajęcia odbywają sie bez przerw przez cały rok, również w wakacje.

Czy uczniowie po skończeniu gimnazjum również mogą uczestniczyć w zajęciach?

Oczywiście, są przecież mieszkańcami naszej gminy. Uczyli się w naszych szkołach, teraz już uczęszczają do szkół w Radomiu czy w Pionkach lub studiują, ale czy to oznacza, że nie są już warci, by w nich inwestować? Moim zdaniem właśnie młodych ludzi trzeba przekonywać, że Jedlnia ma mnóstwo do zaoferowania, że nie trzeba z niej wyjeżdzać na stałe, że sporo się w Jedlni dzieje i można naprawdę w bardzo ciekawy sposób spędzać tu swój wolny czas.

Dziewczyny też trenują?

W mniejszości ale jak najbardziej. Ćwiczenia to idealna droga do zgrabnej sylwetki.

Jaki jest najważniejszy cel trenowania taekwondo i dlaczego młodzi ludzie powinni się zainteresować tym sportem?

Według mnie najważniejsze jest zdrowie uczestników. Jednak każda osoba zaczyna trenować z innego powodu. Niektórzy chcą nabrać pewności siebie i nauczyć się obrony, inni chcieliby poprawić kondycję, a jeszcze inni chcieliby po prostu stracić parę kilgramów. A są również tacy, którzy marzą o czarnym pasie i zostaniu kiedyś przysłowiowym Wielkim Mistrzem sztuk walki. Każdy z tych powodów jest dobry. Realizacja swojego celu zależy w największym stopniu od cierpliwości i samozaparcia. Podkreślę raz jeszcze, że dla mnie najważniejsze jest, żeby moi podopieczni poprawili stan swojego zdrowia, nauczyli się samodyscypliny i nie stracili pewności siebie w nagłej, trudnej, niebezpiecznej sytuacji. A ci, którzy chcą więcej czasu poświęcić doskonaleniu swoich umiejętności, być może bedą mogli wykorzystać je kiedyś w pracy w wojsku, w policji czy w jakiejkolwiek innej wymagającej umiejętności sztuki walki. A być może założą swoje szkoły.

Wiem, że odniosłeś w taekwondo kilka sukcesów. Czy wciąż zamierzasz startować w zawodach i nakłaniasz swoich uczniów, by jeździli na zawody?

Ja traktuję taekwondo jako sztukę walki, a nie sport. Mój trener wielokrotnie porównywał sport w sztukach walki do jednej małej gałązki na olbrzymim drzewie. Trenując taekwondo tradycyjnie poznajesz wszystkie jego aspekty. Sport to obcięta i uboga wersja, dla mnie – mało interesująca. Jeśli solidnie trenujesz, rozwijasz się, to możesz przeżywać okres chęci pojechania na zawody, próby sił w rywalizacji z innymi. A potem, kiedy już z różnych powodów przestaniesz uczestniczyć w zawodach, po prostu nadal trenujesz, by dalej siebie doskonalić. Osoby, które zajmują się tylko sportem, po przekroczeniu pewnego wieku lub z powodu kontuzji są zmuszone wycofać się z trenowania. Nie mają do czego wrócić, bo dla nich sztuki walki to tylko kilka technik i zasad obowiązujących na macie. Jeśli ktoś będzie ciężko trenował i potem będzie chciał pojechać na zawody, to chętnie mu pomogę. Tylko te zawody muszą prezentować wysoki poziom, bo ryzykować zdrowie i trenować ciężko dla naprędce wydrukowanego dyplomu czy plastikowego pucharu albo medalu, moim zdaniem, nie ma sensu. Przypomnę, że taekwondo jest sportem olimpijskim, więc jeśli ktoś trenuje, marząc o udziale w igrzyskach olimpijskich, jak najbardziej pochwalam takie marzenia. Ja, jako trener, nie nakłaniam jednak moich uczniów do brania udziału w zawodach i wiekszą satysfakcję czuję z uśmiechu dziecka, któremu w końcu udało sie podnieść noge na wysokość glowy. [śmiech]

A sam zamierzasz jeszcze startować?

Jesli będę mieć okazję wystartowania w dobrych zawodach, to bardzo chętnie wezmę w nich udział.

Bardzo wielu ludzi zaczyna ćwiczyć różne sztuki walki ale większość przejawia słomiany zapał i po jakimś czasie rezygnuje. Tobie udaje się trenować tak długo. Jaka jest Twoja recepta dla tych, którzy przychodzą po raz pierwszy na zajęcia z taekwondo, poza życzeniem wytrwałości oczywiście?

Ja ćwiczę i będę ćwiczył, bo każdego dnia dowiaduję się, jak wiele jeszcze mogę się nauczyć. A dzień, w którym się niczego nie nauczysz, to poprostu dzień stracony. Ale zawsze przypominam, że niczego nie dostajemy za darmo i jeśli chce się mieć umiejetności, to trzeba samozaparcia, wytrwałosci i sił do tego.

A nie boisz się, że to, czego nauczą się Twoi uczniowie, wykorzystają w innym celu niż samoobrona?

Na każdych zajęciach tłumaczę moim uczniom, po co trenują. Nie boję się o postępowanie uczniów z grupy zaawansowanej. Oni trenują ciężko, wiedzą, na co ich stać i unikają każdych sytuacji konfliktowych. Problem zawsze jest z nowymi uczniami, którzy przyjdą na trening kilka razy i już myślą, że posiadają niesamowite umiejętności. Ale wszystkim wiadome jest, że każda osoba, która nie potrafi się odpowiednio zachowywać czy to na zajeciach, czy to poza nimi i nie przestrzega zasad, nie ma prawa wiecej uczestniczyć w treningach.

Jakie masz plany jako zawodnik i trener na przyszłość?

Planów jest wiele, małych całe mnóstwo, więc może powiem o tych troszkę większych. Chciałbym, by udało się w tym roku zakupić matę do treningu. To w bardzo dużym stopniu rozwinęłoby ofertę zajęć i umożliwiło prowadzenie treningów nie tylko taekwondo. Chcę zorganizować zajęcia samoobrony dla troszkę starszych mieszkanów gminy, by również oni mieli okazję poćwiczyć. Poza tym za kilka miesięcy będzie miała miejsce wizyta Mistrza Codnera w Polsce. Chciałbym zorganizować spotkanie z nim dla trenujących w naszym klubie oraz seminarium. Mam nadzieję, że władze gminy będą chętne do wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu.

A co sądzisz o pozostałej ofercie sportowej w naszej gminie?

Moim zdaniem im więcej klubów i sekcji, tym lepiej. Działa klub karate Oyama. Mam również nadzieję, że niedługo przywrócona będzie działalność klubu zapaśniczego. Im więcej zaproponujemy ludziom w Jedlni-Letnisku, tym przyjemniej im się będzie tu mieszkało.

Na koniec może jakieś słowo dla naszych czytelników?

Serdecznie zapraszam na zajęcia. I pamiętajcie, że trzeba ciężko pracować, aby osiągnąć swój cel, ale efekty na pewno są tego warte.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wywiad. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Comments Closed

6 odpowiedzi na „Taekwondo – sposób na życie

  1. dyrektor pisze:

    No, nieźle muszę powiedzieć,podoba mi się:).

  2. Jacenty pisze:

    Brawo dla tego gościa. Dziś już nie ma takich ludzi. A gmina powinna się wstydzić, że nie potrafi sama zadbać o swoją młodzież. Bo w zeszłych latach to jedynie co można było zrobić to sobie w wakacje siatkę do plażówki wypożyczyć na dowód i pograć. I na tym się kończyła troska o czas młodzieży.

  3. Staszek pisze:

    Właśnie gmina sie nie musi wszystkim zajmować. Im więcej państwo będzie chciało coś robić za ludzi tym więcej kasy będzie ciągnąć z podatków lub sie zadłużać. Byśmy wszyscy chcieli być zatrudnieni w gminie, gmina na nam wszystko zrobić, i mamy płacić małe podatki. A najlepiej wogóle. Gmina prowadzi szkoły. To połowa budżetu. Szkoły niech prowadzą zajęcia pozalekcyjne.

  4. grzesieko27 pisze:

    Brawo!!!
    Michał robisz coś wspaniałego
    pozdrawiam

  5. MikeLP pisze:

    Więcej takich ludzi z pasją! Powodzenia w dalszej działalności.

  6. Tricia pisze:

    Brawo sensei Kowalewski!

    Szacunek!