Zgoda buduje, a gmina jest najważniejsza

Renata Pasek jest radną w Radzie Gminy Jedlni-Letnisko od pięciu lat. Mieszka w Rajcu Szlacheckim. W roku 2006 została wybrana z listy Nasza Gmina Jedlnia Letnisko w okręgu Rajec Szlachecki, uzyskując wynik 160 głosów (liderem i kandydatem na wójta z tej listy był Sylwester Kiraga). W roku 2010 została wybrana ponownie z wynikiem 192 głosów, kandydując tym razem z listy „Uczciwi na Start”. Jest członkiem Komisji Rewizyjnej. Pracuje na stanowisku Głównego Specjalisty w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Radomiu. Ma 34 lata. Nie należy do partii politycznej.

Paweł Kończyk: Rozmawiając kilka miesięcy temu z Mariolą Bocheńską pytałem ją o receptę na to, by pierwsza kadencja w Radzie Gminy nie okazała się jednocześnie ostatnia. Pani znajduje się wśród radnych wybieranych co najmniej dwukrotnie, w listopadzie 2010 roku wyborcy z Rajca Szlacheckiego wybrali Panią ponownie. Jaki jest sposób na utrzymanie zaufania wyborców?

Renata Pasek: Najważniejsze to realizowanie wyborczych obietnic, utrzymywanie stałego kontaktu z wyborcami w okręgu. Będąc radną nigdy nie zapomniałam i nie zapominam o swoich wyborcach, zawsze służę im pomocą, wspólnie z nimi decyduję, co w Rajcu Szlacheckim jest pilnego do zrobienia i jakie są najważniejsze priorytety, by później je realizować.

Stara się Pani być łączniczką pomiędzy mieszkańcami i wójtem?

Dokładnie tak.

A jak mieszkańcy Rajca Szlacheckiego przyjęli wiadomość, że zmienił się wójt? Patrząc na wyniki głosowania w poszczególnych obwodach, trudno nie odnieść wrażenia, że nasza gmina jest podzielona. Inaczej głosuje Natolin, inaczej Jedlnia-Letnisko…

Mieszkańcy Rajca Szlacheckiego głosowali różnie, każdy miał swojego kandydata, takie jest prawo demokracji. Nie widzę żadnych podziałów, poprzedni wójt jest mieszkańcem Natolina i nikogo nie powinien dziwić taki procent poparcia, tak samo w przypadku wójta Leśnowolskiego, który jest mieszkańcem Jedlni.

Innymi słowy mieszkańcy po prostu poparli „swojego”?

Na wybór „swojego” kandydata wpływ miało wiele czynników. Na pewno nie było tak, że mieszkańcy Rajca chóralnie poparli Dariusza Rzeczkowskiego, tak jak nie można powiedzieć, że mieszkańcy drugiej strony gminy chóralnie poparli Piotra Leśnowolskiego.

Zatem jest szansa na to, żeby mieszkańcy z całej gminy poczuli, że są wspólnotą?

Bardzo bym tego chciała. Mam dużo znajomych nie tylko z Rajca ale również z innych części gminy, w tym z Jedlni-Letnisko. Owszem, zdarza się, że czasem ktoś mówi, iż w jednej części gminy robi się więcej, w innej mniej. Ale ja takiego odczucia nie mam. Na pewno nie w okresie, kiedy byłam radną. Nie można powiedzieć, że w Jedlni nie były realizowane żadne inwestycje. Występowały czasami opory natury ludzkiej, nie dało się czegoś zrobić, bo wymagana była ingerencja w grunt prywatny, gdzie potrzebna jest zgoda wszystkich właścicieli. Brak takiej stuprocentowej zgody wszystkich powodował, że dana inwestycja była wstrzymywana. Jak wiadomo, samorząd gminny bez zgody właścicieli nieruchomości nie może naruszyć żadnej własności prywatnej.

Ma Pani na myśli na przykład kanalizację?

Na przykład.

Wróćmy do roku 2006, kiedy po raz pierwszy została Pani radną, kandydując wtedy z listy Nasza Gmina Jedlnia-Letnisko. Po wejściu do ówczesnej Rady bardzo szybko przyłączyła się Pani do „Uczciwych na Start”. Co zdecydowało o takim wyborze – zwycięstwo Dariusza Rzeczkowskiego czy świadomość, że większość wyborców z okręgu w Rajcu popierało ówczesnego wójta?

W 2006 roku stawiałam pierwsze kroki jako radna gminy. Moja decyzja o przystąpieniu do komitetu „Uczciwi na Start” była spowodowana głównie tym, że kierowałam się dobrem mieszkańców Rajca Szlacheckiego, za których czuję się odpowiedzialna. Oni mi zaufali oddając na mnie głos. Będąc w mniejszości nie mogłabym mieć wpływu na realizację wyborczych obietnic jak również na realizację uzgodnionych z mieszkańcami inwestycji.

I wtedy została Pani wiceprzewodniczącą Rady Gminy.

Wiceprzewodniczącą Rady zostałam, bo taki był wybór Rady Gminy kadencji 2006-2010.

Ma Pani za sobą czteroletnią współpracę z wójtem Dariuszem Rzeczkowskim i jego zastępcą Iwoną Pronobis. Zaraz po pierwszym wyborze na radną słyszałem, że jest Pani osobą pewną siebie, niezależną, mającą własne, nieraz krytyczne zdanie. Ale czy możliwa była krytyka wójta, będąc jednocześnie radną „Uczciwych na Start”? Wiele osób twierdzi, że Rada Gminy w latach 2006-2010 była maszynką do głosowania, uchwalającą wszystko, czego zażyczył sobie wójt…

Jako osoba niezależna jestem zobowiązana współpracować z każdym wójtem wybranym w demokratycznych i bezpośrednich wyborach. Wiele razy miałam zdanie odrębne co do pewnych rozwiązań, które na posiedzeniach poszczególnych komisji przedstawiał wójt. To podczas pracy w komisjach dochodziło do wymiany poglądów, gdzie każdy zainteresowany radny wyrażał swoje stanowisko. Prace w komisjach nie zawsze były łatwe, polegały czasami na sporach, wymianie doświadczeń i umiejętności, były prowadzone merytoryczne rozmowy z pracownikami Urzędu Gminy, często również towarzyszył nam prawnik. W komisjach czasami uczestniczyli również zainteresowani radni, niebędący członkami komisji. Te wszystkie czynności zaowocowały opinią danej komisji, która, moim zdaniem, była do zaakceptowania dla wszystkich radnych. Czasami stanowisko komisji było również owocem kompromisów w myśl idei: „zgoda buduje”. Tak więc nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że Rada Gminy 2006-2010 była „maszynką do głosowania”. Uważam, że podczas obrad na sesji radni powinni być pewni swojej decyzji. Decyzji, którą wcześniej dokładnie wspólnie przedyskutowali, decyzji wspartej fachową wiedzą, właśnie takiej wypracowanej na komisji. Brak dobrego przygotowania powoduje tylko chaos i zamęt podczas obrad sesji, bądź prowadzi do podjęcia uchwały, która posiada wady prawne i jest później uchylana przez RIO, co w efekcie może rodzić niekorzystne, a czasami również nieodwracalne dla gminy konsekwencje. Obrady sesji powinny przebiegać zatem w atmosferze wzajemnego szacunku i tolerancji, gdzie każdy radny posiada równe prawo głosu. Dlatego, głosując za przyjęciem poszczególnych uchwał, brałam między innymi pod uwagę opinie poszczególnych komisji, potrzeby mieszkańców oraz budżet posiadający określone możliwości, których przekroczyć się nie da.

A czy udawało się czasem w czasie obrad komisji wypracować odmienne stanowisko wobec propozycji wójta?

Oczywiście, że tak.

No ale radni i wójt poprzedniej kadencji zostawili w spadku po sobie duże zadłużenie gminy…

Trzeba przyznać, że jest zadłużenie – jak w większości samorządów, ale należy przy tym wziąć też pod uwagę wzrost majątku gminy oraz przeprowadzone inwestycje, które służą dobru mieszkańców. Cały czas przybywa zadań zleconych przez władze centralne. Niestety w parze z nowymi zobowiązaniami nie idą pieniądze. Subwencja płynąca z Ministerstwa Finansów tylko częściowo pokrywa koszty zwiększonych wynagrodzeń dla kadry pedagogicznej, resztę muszą dokładać samorządy. Pieniądze z kredytów, pożyczek, obligacji są potrzebne na konieczny wkład własny w inwestycje współfinansowane przez UE. Nawet jeśli środki są przyznane, zanim do nas trafią, musimy wydać swoje pieniądze, czyli wziąć kredyt, a dopiero potem czekać na refundację. Tyle że do jednych samorządów te obiecane środki spływają szybciej, a do innych wolniej, a do niektórych wcale. Tak więc, dopóki nie podpiszemy wniosku o wypłatę, nic nie jest pewne. Zaznaczam tu również fakt, że nie jestem zwolenniczką nieuzasadnionego rozdawnictwa. Pieniądze publiczne powinny być prawidłowo i mądrze zagospodarowane, za te czynności odpowiada w gminie wójt i skarbnik. Dobry gospodarz może zrobić w naszej gminie naprawdę wiele, pod warunkiem, że posiada odpowiednią strategię.

Wójt Piotr Leśnowolski dużo w czasie kampanii mówił o inwestycjach, między innymi o skanalizowaniu ze środków unijnych całej gminy. Ale musimy na tę inwestycję mieć środki własne. Czy mamy szansę to zrobić w ciągu 2-3 lat?

Na pewno nie da się urządzić kanalizacji na terenie całej gminy w ciągu 2-3 lat. Należy pamiętać, że kanalizacja to jedna z najdroższych inwestycji, jaką realizują gminy. Wymaga ona wielu projektów, uzgodnień oraz innych czynności poprzedzających. Mało tego: nawet złożenie dobrego wniosku nie zawsze gwarantuje, że zostanie on przyjęty do realizacji. Potrzebna jest tu od zaraz współpraca między innymi z parlamentarzystami, samorządowcami szczebla wojewódzkiego, Urzędem Marszałkowskim. Przy dobrej strategii i dobrej współpracy cała gmina mogłaby zostać skanalizowania w ciągu 5-6 lat.

Jakie są Pani największe osiągnięcia w Radzie poprzedniej kadencji? Z czego jest Pani szczególnie dumna?

Będąc radną z okręgu Rajec Szlachecki zabiegałam i zabiegam o priorytety przedstawione przez moich wyborców, ale popieram również inwestycje prowadzone w innych miejscowościach naszej gminy, by z „gminnej kasy” w sposób zrównoważony mogli korzystać wszyscy. Obiektem zainteresowania samorządu w poprzedniej kadencji była między innymi budowa i remonty dróg. Bardzo ważne były też inwestycje oświatowe, wodociągowe, kanalizacyjne, oświetlenia ulic poprawiające bezpieczeństwo mieszkańców, zagospodarowanie terenu wokół zalewu w Siczkach, modernizacja placówek oświatowych na terenie całej gminy, budowa przedszkola w Jedlni-Letnisku, zagospodarowanie terenu przed Urzędem Gminy, dofinansowanie do zakupu wozu strażackiego dla OSP. W moim okręgu wyborczym udało się zrealizować następujące zadania: oświetlenie drogi gminnej Rajec Szlachecki – Natolin, oznakowanie przejazdu kolejowego oraz automatyczny nadzór nad ruchem pociągów, budowa drogi tranzytowej z miejscowości Rajec Szlachecki do Rajec Poduchowny wraz z oświetleniem, budowa boiska wielofunkcyjnego przy szkole w miejscowości Natolin, rozbudowa wodociągu, montaż progów zwalniających na drodze gminnej, utworzenie gimnazjum w szkole w Natolinie. Cieszy mnie fakt, że po raz kolejny mieszkańcy obdarzyli mnie zaufaniem i dali mi możliwość dalszej misji, służenia swoją wiedzą w budowie pomyślnej i lepszej przyszłości naszej „małej Ojczyzny”.

Podobno zadeklarowała Pani współpracę z nowym wójtem. Na jakich działaniach Piotra Leśnowolskiego, inwestycjach w tej kadencji Pani szczególnie zależy?

Jako że wyboru dokonali wszyscy mieszkańcy, moim obowiązkiem jest współpraca z każdym wójtem wybranym w demokratycznych wyborach. Brak współpracy bardzo źle by wpłynął nie tylko na mnie jako radną ale i na mieszkańców. Nie jestem osobą, która dzieli. Bycie radnym to bycie łącznikiem między mieszkańcami gminy a wójtem. Ze strony obecnego wójta oczekuję działań w kierunku poprawy jakości życia mieszkańców całej gminy, w tym także mojego okręgu wyborczego, rozwoju gminy w sposób zrównoważony, wspieranie rozwoju przedsiębiorczości, dobrze zarządzanej i ukierunkowanej oświaty oraz pomocy społecznej. Chciałabym też, aby nasza gmina stała się atrakcyjna turystycznie, przyjazna i bezpieczna dla mieszkańców i turystów. Parafrazując słowa Pana Prezydenta Bronisława Komorowskiego: „zgoda buduje, a gmina jest najważniejsza”.

Jest Pani młodą, trzydziestokilkuletnią radną. Wiele osób twierdzi, że to najlepszy wiek na dokonywanie zmian nie tylko ilościowych ale i jakościowych w naszej małej i dużej Ojczyźnie. Bo nie chodzi tylko o inwestycje, infrastrukturę, o to, byśmy mieli pracę. Ale także o przemianę ludzkiej mentalności, by ludzie byli świadomi swoich praw, nie bali się urzędników, wybierali polityków, którzy pełnią służebną rolę. Chciałbym się dowiedzieć, jak Pani spogląda na te ostatnie 5 lat w aspekcie kształtowania się w naszej gminie społeczeństwa obywatelskiego.

Na przestrzeni tych 5 lat widać, że mieszkańcy interesują się tym, co dzieje się w gminie, jak prowadzone są inwestycje. Ale, co najważniejsze, zgłaszają postulaty i wnioski w rożnych sprawach – czy to w zakresie poprawy bezpieczeństwa dzieci dojeżdżających do szkół, czy to poprawy infrastruktury drogowej, w tym budowy chodników i tym podobnie. Integrację społeczeństwa, do jakiej doszło w naszej gminie, pokazały wyniki ostatnich wyborów samorządowych. Moja praca na rzecz mieszkańców Rajca Szlacheckiego, a – co za tym idzie – i całej gminy, została doceniona wprost, co przełożyło się na mandat radnej kadencji 2010-2014.

Jaka gmina się Pani marzy?

Marzy mi się, aby wszyscy mieszkańcy Gminy Jedlnia-Letnisko byli szczęśliwi i dumni z tego, że zamieszkują w atmosferze tolerancji i równości w pięknej, atrakcyjnej turystycznie gminie, w gminie opływającej w dobrobycie, przyjaznej i bezpiecznej. Marzy mi się gmina, gdzie jest dobra infrastruktura, gdzie inwestują przedsiębiorcy, a, co za tym idzie, powstają nowe miejsca pracy. Tak, by poziom bezrobocia spadł do zera, a dochód na jednego mieszkańca wyniósł co najmniej tyle, ile w najbogatszej gminie w Polsce, to jest 28 tysięcy złotych. Chciałabym bardzo, aby moje marzenie stopniowo z upływem czasu stawało się rzeczywistością, a nie przerodziło się w mit szklanych domów przedstawiony w „Przedwiośniu”, gdzie szkło okazało się symbolem kruchości, a szklane domy stały się wizją utopijną, która skończyła się wielkim rozczarowaniem. Ale do tego potrzebne jest zaangażowanie wszystkich, zgodna współpraca, bo bez niej nic nie uda się wybudować!

Dziękuję za rozmowę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wywiad. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Comments Closed

10 odpowiedzi na „Zgoda buduje, a gmina jest najważniejsza

  1. artip pisze:

    Dobry wywiad, oby tak dalej.

  2. Antek pisze:

    teraz to sobie może pogadać, bo nie dość że wójt nie z jej strony gminy to większość rady która się zawiązała na początku kadencji to centrum i wschód. A do tego doszedł wójt z Jedlni. Jej głos nie jest do niczego nikomu potrzebny, bo większość radnych chce wreszcie, by coś ruszyło w centrum i na wschodzie.

  3. artip pisze:

    i dlatego są podziały w gminie przez takich oszołomów jak antek

  4. artip pisze:

    a jak antek taki mądry to niech wskarze co należy zrobić bo stwierdzenie „by coś ruszyło w centrum i na wschodzie” nic nikomu nie mówi. Poza tym pierwszy raz słyszę że gmina jest podzielona na wschód, zachód jak wojna secesyjna. sorry ale dla mnie jesteś pieniaczem i to wszystko.

  5. dyrektor pisze:

    Sewerynowi Baryce też się zdawało,że to się uda…
    Co do samej Radnej natomiast..logika która nakazuje zestawiać ze sobą dwie utopie i twierdzić przy tym, że jedna z nich nie jest utopią przywodzi na myśl, w najlepszym przypadku dziecko w wieku przedszkolnym.

  6. "KOWAL" pisze:

    TAK ZGODA BUDUJE ale może lepiej kogoś unikać …Pozdrowka

  7. "KOWAL" pisze:

    aaaaa może od razu wyrzuca?

  8. "KOWAL" pisze:

    Głos Pani radnej jest potrzebny jak głosy każdego radnego a dobrze .że każdy może mówić to co myśli i wyrażać własne opinie poprzez głosowanie

  9. Mieszkaniec pisze:

    pewnie, bo od tego jest rada. a jaka tam się zwiąże większość to inna inszość. Mnie się bardzo podobają działania wójta. Spotkał się po wyborach z mieszkańcami, jak do niego podszedłem na ulicy z problemem to nie uciekał i nie krzywił się jak to bywało wcześniej z wójtami. Dostrzegam pewną poprawę w pracy urzedu – widać że ci ludzie nawet zaczęli się lepiej ubierać i są milsi dla petentów. A efekty – no cóż ma twardy orzech do zgryzienia, ale życzę mu dobrze. A Panią radną proszę o wspołpracę z nowym wójtem, bo pewnie, że zgoda budujE!

  10. rysiek pisze:

    świetnie się czyta takie cukierkowe wypowiedzi.