Wypełniam testament Marszałka Putry

Paweł Kończyk: Pojawiają się czasami głosy, że jest słaba współpraca pomiędzy władzami gminy Jedlnia-Letnisko, a radnymi powiatowymi wybranymi z naszego terenu. Jaki jest Pana komentarz w tej sprawie?

Paweł Dziewit: Może i pojawiają się takie głosy. Natomiast ja osobiście nie odczuwam takiego problemu. Może dlatego, że jeszcze za krótko działam na forum samorządowym i nie dałem się nikomu we znaki [śmiech]. A tak na poważnie, to wysoko sobie cenię współpracę z władzami gminy Jedlnia-Letnisko, zarówno z panem wójtem Piotrem Leśnowolskim jak i z Radą Gminy z panem przewodniczącym Jerzym Chrzanowskim i wiceprzewodniczącymi Katarzyną Baran i Tadeuszem Kuropieską na czele. Wiem, że w każdej chwili mogę zadzwonić i spotkać się zarówno z panem wójtem jak i panem przewodniczącym, i odwrotnie. To samo dotyczy też radnych. Zresztą od czasu do czasu się spotykamy, dyskutujemy i konsultujemy. Szczególne emocje budzą we mnie uroczystości patriotyczne, których w Jedlni-Letnisku jest niemało. Zaszczytem dla mnie jest uczestnictwo w nich i możliwość oddania hołdu w miejscach uświęconych krwią bohaterów. I tu słowa uznania dla władz gminy oraz tutejszych duchownych, że tak pięknie te uroczystości wyglądają. Zawsze z nich wychodzę wzruszony i podbudowany i nigdy nie przyjeżdżam na nie sam.

Chciałem też, korzystając z okazji, w tym miejscu podkreślić, iż w pełni popieram inicjatywę pana przewodniczącego Jerzego Chrzanowskiego dotyczącą zmian nazw ulic Hanki Sawickiej i 15 grudnia na ulicę generała Augusta Emila Fieldorfa „NILa”, którego 59-tą rocznicę śmierci niedawno obchodziliśmy oraz rotmistrza Witolda Pileckiego. Nie jest dobrze, że ponad 20 lat po przemianach w Polsce spotykamy jeszcze takie relikty komunizmu. W mojej opinii podnoszenie argumentów o kosztach nie ma tu żadnego uzasadnienia, gdyż ci bohaterowie nie kalkulowali kosztów i oddali to co najcenniejsze za wolność naszej ojczyzny, czyli własne życie. Poza tym 1 marca już po raz drugi obchodziliśmy Narodowy Dzień „Żołnierzy Wyklętych”, czyli tych, którzy walczyli z sowietyzacją Polski, a te daty ewidentnie się z tym kojarzą. I dobrze by było, żeby za rok przed tym świętem lub na 1 marca te ulice zmieniły swoich patronów. Przypomnę, że projekt ustawy w sprawie tego święta złożył w 2010 roku śp. prezydent Lech Kaczyński, dla którego przywracanie pamięci historycznej było jednym z głównych priorytetów.

Wiem, że są radni w powiecie, którzy uczestniczą w zwykłych sesjach rad gmin, z których się wywodzą. Czy bywa Pan na takich sesjach w Jedlni-Letnisku lub w Goździe?

Oczywiście. Nie wyobrażam sobie, abym jako radny z terenu, z którego zostałem wybrany, nie uczestniczył chociaż raz w roku w posiedzeniu rad gmin w moim okręgu wyborczym. To jest wyraz mojego szacunku zarówno dla władz jak i przede wszystkim wyborców, którzy mi zaufali. Poza tym będąc tam jestem świadkiem obrad i atmosfery tam panującej i sam sobie mogę wyrobić zdanie na różne kwestie. Jak sobie przypominam to od początku kadencji byłem obecny na czterech sesjach Rady Gminy w Goździe, czterech sesjach Rady Gminy w Jedlni-Letnisku i jednej sesji Rady Miasta Pionki, mojego rodzinnego. Byłem również obecny na 12 zebraniach wiejskich w gminie Gózd i 10 w gminie Jedlnia-Letnisko mających na celu wybór sołtysów na nową kadencję. Jak już wcześniej wspomniałem, staram się też uczestniczyć w uroczystościach, szczególnie tych patriotycznych, na których też z Panem redaktorem się spotykaliśmy. Kilka razy w roku organizuję spotkania, na których można podyskutować zarówno o sprawach Naszej Ojczyzny jak i Naszych Małych Ojczyzn. Drodzy internauci, zachęcam każdego z Państwa do odwiedzania mojej strony internetowej www.paweldziewit.pl, gdzie można zapoznać się z moją osobą oraz moją działalnością społeczno-polityczną. Poprzez tę stronę jak i facebook’a można też nawiązać ze mną kontakt.

Porównując dwie gminy wchodzące w skład jednego okręgu wyborczego do powiatu – Jedlnię-Letnisko i Gózd – widzi Pan w nich więcej różnic czy podobieństw? W Goździe jest chyba spokojniej…

Na pewno przed ubiegłym rokiem było więcej różnic niż podobieństw, jeśli chodzi o klimat polityczny. Natomiast teraz w obu gminach moim zdaniem, jest podobnie, czyli niezła
współpraca wójtów z radami gmin, bez większych spięć, choć na pewno zdarzają się niekiedy duże różnice zdań. Decyduje jednak wola większości, bo na tym polega istota demokracji. Patrząc jednak na aspekt gospodarczy to, nie ujmując nic gminie Jedlnia-Letnisko – i tu chyba Pan redaktor jak i Państwo się ze mną zgodzicie – gmina Gózd bardziej się rozwinęła przez kilka ostatnich lat, lepiej wykorzystując szansę związane ze środkami z Unii Europejskiej. Miejmy jednak nadzieje, że te różnice w przyszłych latach będą się zacierać, choć wszyscy zdajemy sobie sprawę, zarówno na szczeblu powiatowym jak i gminnym, że takich środków jak w ostatnich latach na inwestycje prędko nie będzie. Dużą niewiadomą jest to jak będzie wyglądał budżet UE na lata 2014 – 2020. Istnieje niebezpieczeństwo, że województwo mazowieckie może nie uzyskać dofinansowania, gdyż „dzięki” obecności w nim Warszawy średni dochód mieszkańca Mazowsza przekracza 75 proc. dochodu mieszkańca UE. To może nas pozbawić niemałych środków na inwestycje, również te w samorządach. Poza tym sami widzimy, co się dzieje na świecie: kryzys i zaciskanie pasa.

Był Pan doradcą Wicemarszałka Sejmu RP Krzysztofa Putry, który zginął w katastrofie smoleńskiej. W jaki sposób dotarła do Pana informacja o tej tragedii?

Mimo że niedługo minie już 2 lata od tej największej tragedii w powojennej historii Polski to jeszcze cały czas ciężko mi o tym mówić. Zginął Prezydent RP Lech Kaczyński, Pierwsza Dama Maria Kaczyńska, ostatni Prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, pochodzący z regionu radomskiego porucznik Paweł Janeczek, szef ochrony Prezydenta RP śp. Lecha Kaczyńskiego, porucznik pilot nawigator Artur Ziętek i 91 innych osób. Zginęła spora część elity wolnej Polski. No i oczywiście zginął mój ówczesny szef Wicemarszałek Sejmu RP Krzysztof Jakub Putra, jedna z najwspanialszych osób jaką w życiu spotkałem i poznałem. O katastrofie dowiedziałem się w drodze na uczelnię, gdyż wtedy byłem w trakcie podyplomowych studiów menedżerskich. Około godziny 9.00 dostałem telefon od posła Mariusza Kamińskiego z Białegostoku z zapytaniem, gdzie jest szef. Odpowiedziałem, że w samolocie do Katynia. Za chwilę w słuchawce usłyszałem „Jezus Maria, samolot się rozbił!”. Wtedy już dojechałem na uczelnię, pobiegłem szybko do środka i zacząłem oglądać TV. W tym momencie zacząłem też odbierać telefony od osób z naszego środowiska politycznego z pytaniami, gdzie jest Marszałek. A odpowiedź zawsze była ta sama… Pamiętam też, co było dla mnie dodatkowym mocnym przeżyciem, jak odbierałem kilka telefonów z kraju i zza granicy i w słuchawce słyszałem „O Boże, żyjesz!” lub „O Jezu, żyje Pan!”, gdyż część z tych osób myślała, iż też mogłem polecieć tym samolotem.

Jak Pan ocenia dotychczasowe ustalenia w sprawie tej katastrofy? Czy są one wystarczające?

O tym też ciężko mówić, bo już tyle kłamstw, niedomówień oraz oszczerstw zostało w tej kwestii wypowiedzianych. Przykro też patrzeć na słabość, bezradność, wręcz uległość, jaką nasze Państwo okazuje wobec Rosji od samego początku śledztwa. Można tu mnożyć dziesiątki przykładów i faktów:
– oddanie śledztwa w ręce Rosji, mimo że najpierw Prezydent Miedwiediew proponował wspólne śledztwo;
– wybór nieodpowiedniego dokumentu, na podstawie którego śledztwo było prowadzone;
– brak odpowiedniego zabezpieczenia miejsca katastrofy i wraku Tupolewa oraz brak sprzeciwu, kiedy był niszczony;
– brak wcześniejszego rekonesansu lotniska ze strony polskich służb;
– nieobecność śledczych i polskich służb medycznych od samego początku na miejscu katastrofy i zbytnie ufanie Rosjanom (słynne „przekopanie ziemi metr po metrze” wypowiedziane przez panią minister Kopacz);
– nie ubieganie się o zwrot wraku samolotu oraz oryginałów czarnych skrzynek i zgoda na pozostawienie ich w Rosji do końca ich śledztwa, czyli nie wiadomo do kiedy;
– brak stanowczej reakcji na kłamliwe i nieprawdziwe tezy zawarte w raporcie rosyjskiego MAK-u oraz brak oficjalnych działań, które by tę sytuację zmieniły, gdyż w świat poszła ta teza i ona tam obowiązuje;
– nienależyte traktowanie części rodzin smoleńskich podczas spotkań z przedstawicielami polskiego rządu;
– nie ubieganie się o pomoc w śledztwie instytucji międzynarodowych, w tym NATO, którego kilku ważnych generałów zginęło;
– brak reakcji oraz obrony honoru polskiego generała, pod adresem którego zostały rzucone i poszły w świat haniebne i nieprawdziwe oskarżenia;
– brak przeprosin pod adresem części rodzin, w tym rodzin pilotów i generała Andrzeja Błasika, wobec kłamstw przytaczanych wobec nich, natomiast wystosowanie przeprosin skierowanych w języku rosyjskim przez ministra polskiego rządu wobec oficerów rosyjskich służb oskarżonych o kradzież pieniędzy z konta Andrzeja Przewoźnika kilka godzin po katastrofie, za to, że pomylił ich formacje mundurowe. I tak dalej, i tak dalej… .

Krótko mówiąc, ze w względu na zaniedbania, które zostały popełnione na początku śledztwa ze strony odpowiednich organów, wyjaśnienie przyczyn tej katastrofy w obecnych realiach jest bardzo trudne, wręcz niemożliwe. Dlatego uważam, że niezmiernie ważne jest drążenie sprawy i wykazywanie choćby najmniejszych wątpliwości, tak aby w przyszłości wszystkie te fakty poddać rzetelnej analizie. Czasami można było odnieść wrażenie, że to dziennikarze zastępują śledczych i to oczywiście nie dziennikarze tzw. mainstream’owych mediów. Najbardziej jaskrawe przykłady to materiał filmowy Anity Gargas zaprezentowany w programie „Misja Specjalna”, a pokazujący niszczenie wraku samolotu oraz choćby ostatnio wychwycenie faktu, że prokuratura do zespołu biegłych powołała eksperta, który wcześniej w ramach postępowania zeznawał w charakterze świadka. Poza tym ignoruje się ustalenia wyników badań przeprowadzonych w USA przez dwóch uznanych polskich profesorów – Biniendy i Nowaczyka, a także uniemożliwia się badania grupie naukowców, która się zebrała w Polsce i chciała przeprowadzić je rzetelnie. Powiedziano im po prostu, że nie ma na to pieniędzy. I, na koniec, można by zadać sobie pytanie, czy wyobrażacie sobie Państwo podobną katastrofę, kiedy, na przykład, na terenie innego państwa ginie prezydent USA czy Rosji? Pewnie nie. A proszę choćby poczytać w internecie, a to nietrudno znaleźć, jak działały służby innych państw podczas katastrof ich samolotów – choć nie na taką skalę – na terenach innych państw. Wtedy będziecie mogli sobie Państwo to porównać.

Jest Pan najmłodszym radnym powiatowym. Jak się współpracuje ze starszymi koleżankami i kolegami? Czy nie patrzą czasem z góry na młodszego kolegę?

To prawda, jestem najmłodszym radnym Rady Powiatu Radomskiego obecnej kadencji. Nie znaczy to jednak, że najmniej doświadczonym i to nie tylko politycznie. Oczywiście jeśli chodzi o doświadczenie samorządowe, to jest mój debiut. Ale wydaje mi się, że szybko potrafiłem się zaadoptować do tego naszego środowiska samorządowego i na pewno łatwiejsze to było w moim przypadku niż w przypadku osób, które wywodziły się spoza środowiska politycznego. Jak Pan redaktor wie, polityką zajmuję się już niemal 10 lat. Przez 5 lat pracowałem w Biurze Organizacyjnym Zarządu Głównego Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie, gdzie zaczynałem od stanowiska inspektora, a skończyłem na stanowisku wicedyrektora tego Biura. To wtedy już zacząłem poznawać i współpracować z politykami takimi jak: Jarosław Kaczyński, śp. Lech Kaczyński, Adam Lipiński, Joachim Brudziński, śp. Krzysztof Putra, Marek Suski i wielu innych. Działalność polityczna to był mój świadomy wybór, gdyż przed tym przez wiele lat pracowałem w wielu firmach prywatnych między innymi jako specjalista ds. sprzedaży w GE Capital Banku i Radiu Kolor, w którym to zrezygnowałem z pracy na rzecz Biura Organizacyjnego PiS. Kolejnym okresem mojego doświadczenia zawodowego była praca w Kancelarii Sejmu RP jako doradca Wicemarszałka. Sejmu RP Krzysztofa Putry. To był dla mnie wielki zaszczyt i wówczas spełniały się najskrytsze marzenia młodego chłopaka z prowincji. W Sejmie oczywiście było już dużo więcej spotkań i rozmów z politykami i to z różnych opcji, którzy też wcześniej mieli doświadczenie samorządowe. To wtedy zacząłem nabierać tego dużego doświadczenia politycznego i powoli przychodziły myśli, że mógłbym to doświadczenie i kontakty wykorzystać w pracy na rzecz naszych Małych Ojczyzn. To, że teraz mam zaszczyt być dzięki Państwa zaufaniu radnym Powiatu Radomskiego, to na pewno spora zasługa śp. Marszałka Krzysztofa Putry, jak też spełnienie niejako jego testamentu, gdyż to on namówił mnie do czynnego udziału w polityce. Na pewno nie wszystko uda się osiągnąć, a tym bardziej od razu, ale postaram się nie zawieść Państwa zaufania. Wydaję mi się – choć nie mnie to oceniać – że jestem osobą łatwo nawiązującą kontakty i raczej nie miałem problemu z zaadoptowaniem się i akceptacją w środowisku radnych. Oczywiście z zaciekawieniem i uwagą słucham rad starszych koleżanek i kolegów radnych lecz wiem, że oni też korzystają czasami z moich wskazówek i opinii, bo te dwa różne punkty widzenia polityki doskonale się na gruncie samorządowym uzupełniają.

Jaki powiat się Panu marzy?

Panie redaktorze, Szanowni Państwo, można by, żartując, powiedzieć, że miodem i mlekiem płynący, jednak rzeczywistość nie jest tak łaskawa, jakbyśmy sobie tego życzyli. Mamy jeden z najwyższych wskaźników bezrobocia w Polsce – 30,9 proc. Ale nie da się z tym walczyć bez pieniędzy i wsparcia Państwa i budżetu państwa, a tu te środki są coraz mniejsze, choćby nawet na aktywne formy zwalczania bezrobocia, roboty publiczne i tym podobnie, o czym Pan redaktor doskonale wie. Podnosi się VAT, nie tworzy się nowych miejsc pracy, zatrudnia się pracowników na umowy śmieciowe. Poza tym samorządom dorzuca się nowe obowiązki bez środków finansowych (choćby oświata), a sytuacja na przyszłe lata nie zapowiada się lepiej. Jednak są i pozytywy. Porównując nasz powiat do innych powiatów w Polsce lub choćby na Mazowszu to wypadamy całkiem nieźle. Powiat Radomski niedawno został wyróżniony w dwóch kategoriach. Znalazł się na drugim miejscu wśród najbardziej aktywnych powiatów w pozyskiwaniu środków z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego. Z kolei trzecie miejsce uzyskał w kategorii liczby projektów zatwierdzonych do dofinansowania. Poza tym mamy stosunkowo nieduży deficyt budżetowy i rośnie liczba mieszkańców w naszym powiecie. Reasumując. Marzy mi się, aby nie było gorzej tylko coraz lepiej i poprawiało się bezpieczeństwo obywateli na szczeblu socjalnym, zdrowotnym, porządku publicznego oraz żeby była coraz lepsza współpraca i zrozumienie samorządów gminnych z samorządem powiatowym, a samorządu powiatowego z jednostkami administracji samorządowej i rządowej.

Dziękuję za rozmowę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wywiad. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Comments Closed

8 odpowiedzi na „Wypełniam testament Marszałka Putry

  1. rejtan pisze:

    Przerażenie człowieka ogarnia słysząc w kółko powtarzane brednie. Tyko w PIS-ie są patrioci. Tyko PIS mówi prawdę. Tylko PIS chce dobra dla Polski i Polaków.
    A teraz jeszcze próba przekonania wszystkich , że to był zamach. To tak jakby wszyscy zapomnieli zacietrzewienia PIS-u. Nadęcie. Ciemnogród. Wstyd za prezydenta i jego brata premiera.
    Nigdy więcej! Pseudo patriotów, krzykaczy , marszów z pochodniami, nienawiści i błazeństwa.

  2. V pisze:

    A jak chce zmieniać nazwy ulic to niech zapłaci chociaż 50 %
    kosztów z własnej przecież niemałej DIETY i wtedy uwierzę
    że jest PATRIOTĄ.A tak to jest jednym z wielu przy ż…..
    To tzw.PATRIOTYCZNE TOWARZYSTWO niech swoją
    pracą udowodni swoją przydatność dla SPOŁECZEŃSTWA
    WYMIERNĄ/ Mącić wodę najlepiej umieją DZIECI
    oraz tzw.niespełna rozumu.lub kłusownicy
    POZDRAWIAM

  3. Andrzej pisze:

    Pan Paweł Dziewit to Prawdziwy Polak i patriota. A po wczorajszej zapowiedzi spikera, że Jarosław Kaczyński to jedyny prawdziwy premier, śmiem twierdzić, że Pan Paweł Dziewit to jedyny prawdziwy radny powiatowy. A wy zdrajcy i judasze od Palikota odczepcie się od niego. Będziecie jeszcze osądzeni i skazani, zdrajcy jedne.

  4. rejtan pisze:

    Szanowny Panie Andrzeju.
    Bardzo proszę o skończenie najpierw jakiejkolwiek szkoły , która nauczyłaby Pana szacunku do człowieka oraz umiejętnośći oceniania nie po słowach , a po czynach. Musi Pan być bardzo nieszczęśliwym człowiekiem. Serdecznie Panu współczuję.

  5. :) pisze:

    Pan Andrzej chyba sobie kpi rejtanie. Wczorajszy spektakl pod pałacem prezydenckim – żenada. Zamiast pojechac na grób brata kaczor odpieprzył szopkę. Bulwersuje mnie dzielenie dzielenie ofiar na bardziej „ofiarne” i mniej i smieszy, że czci się ofiary w miejscu pracy a nie na cmentarzu.

  6. V pisze:

    @Andrzej – człowiek NIE PO TO MA GŁOWĘ–Aby na niej
    TYLKO czapkę NOSIĆ.Chyba , że Pan tak uważa?
    Natomiast NIGDY nie należałem do ŻADNEJ PARTII , co nie
    zwalnia mnie z obowiązku MYŚLENIA i obiektywnej OCENY
    zjawisk.
    Myślę,że życząc Zdrowia Pan się nie obrazi ?

  7. Clint Eastwood pisze:

    Jakby idioci nie oddali śledztwa, tylko wszystko rzetelnie wyjaśnili to oszołomy nie miałyby o czym krzyczeć. A jak zbyt wiele niewyjaśnionych kwestii tym więcej można snuć domysłów i aż tak bardzo bym się oszołomom nie dziwił. Denerwuje mnie to, bo wczoraj była symboliczna 72. rocznica zbrodni katyńskiej, ale o tym się nie mówiło i nie mówi. Wina jednak leży po obu stronach i o tym też się nie mówi. Całą tą sytuacje sprowokował rząd, bo przecież wiedział jakie czubki są w PiS-ie i czym się skończy takie potraktowanie śledztwa. Może o to chodziło, bo mamy „pięknie” podzielone społeczeństwo na PiS i PO i może jeszcze Palikmiota, ale to już są bardziej niziny społeczne i intelektualne.

  8. Stasiek pisze:

    I tak trzymać p.Andrzeju!Tak prawdziwy polak i patriota powinien rozumieć sprawy polskie i polaków.Pan Dziewit jak mówi tak robi!jest znany ze swojej pracowitości na rzecz dobra wspólnego.Nad innymi komentarzami szkoda się wypowiadać.