Zalew „Siczki” u progu sezonu [fotoreportaż]

Wykwit sinic i rozpadające się molo to nie jedyne wyzwania, przed którymi stoją władze gminy Jedlnia-Letnisko u progu sezonu letniego 2013. Problemów związanych z terenem wokół zalewu Siczki” jest więcej. I, choć widać, że nad zalewem trwają prace porządkowe, to jednak nie brakuje również zaniedbań.

Dwa dni temu na Gminnym Portalu Internetowym ukazał się następujący komunikat, najpierw podpisany przez wójta gminy, a następnie przez jednego z jego pracowników:

„Urząd Gminy Jedlnia-Letnisko informuje, że w sezonie letnim 2013 miejsce do kąpieli będzie nieczynne. Jednym z powodów rezygnacji z prowadzenia miejsca do kąpieli i świadczenia usług ratowniczych jest nadmierny wykwit sinic, spowodowany dużą zawartością fosforu w wodzie, spływającego rzeką Gzówką z nawożonych pól. Drugim powodem jest zły stan techniczny mola nad zalewem. Kierując się bezpieczeństwem Mieszkańców i przyjezdnych Gości, Urząd wprowadza zakaz wstępu na molo.

Jednocześnie informujemy, że złożyliśmy wniosek o pozyskanie środków finansowych na budowę mola pływającego z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego 2007-2013. Termin realizacji przedsięwzięcia przypada na przyszły rok.”

Ta informacja z pewnością nie oznacza, że nad zalewem „Siczki” tego lata będzie pusto. Bezsprzecznie największym atutem terenów wokół zalewu jest piękna Puszcza Kozienicka (i Rezerwat „Jedlnia”) po stronie północnej, z licznymi trasami pieszymi i rowerowymi oraz najdłuższy w regionie deptak pieszo-rowerowy po południowej stronie brzegu. Mieszkańców gminy i letników w sezonie letnim przyciągnie też duży plac zabaw dla dzieci oraz „Różana Chatka” z dobrym jedzeniem i wydarzeniami muzyczno-kulinarnymi.

Jednak pierwszą rzeczą, jaką dostrzeże letnik tudzież inny gość udający się w kierunku zalewu znajdującego się w gminie, której wójt jest liderem regionu, są prace wykonywane nad wodą przy skrzyżowaniu drogi 699 i 737 w Siczkach.

„Sprawa nie daje mi spokoju. Zauważyłem kilkadziesiąt ciężarówek zasypujących tereny zalewowe obok skrzyżowania z drogą kozienicką, tuż przed zaporą po prawej stronie. Teren ten, jako zbiornik, zarezerwowany jest na przyjęcie większej ilości wody powodziowej.Ponieważ nie ma budowlanej tablicy informacyjnej mogę przypuszczać, że prace prowadzone są bez wymaganej prawem decyzji środowiskowej, bez pozwolenia wodno-prawnego, bez pozwolenia na budowę oraz naruszają plan Natura 2000. Podczas ostatnich opadów deszczu, strugi wody naniosły nawiezioną ziemię do zalewu, zmniejszając jego głębokość.” – informuje nasz internauta. Zaraz dodaje, że „być może prace budowlane prowadzone są legalnie i z uwzględnieniem przepisów, ale brak wymaganej prawem tablicy informacyjnej budzi podejrzenia. Zalew w Siczkach stanowi dla nas mieszkańców znaczącą wartość. Uważam, że zalew należy pielęgnować i dbać o jego otoczenie.” Czytelnik liczy na kompetentną odpowiedź w tej sprawie.

Jedziemy dalej. Wjeżdżamy na jeden z parkingów przy ulicy Nadrzecznej. Obok straszy ogromna góra gruzu. Podobno ma być gdzieś wywieziony. Na razie psuje odczucia estetyczne i zabiera sporą część miejsc parkingowych, czego skutki widać zwłaszcza w weekendy.



Mijamy „Różaną Chatkę” i udajemy się w kierunku mola, gdzie obowiązuje zakaz kąpieli. Zakaz wstępu na molo, mimo że funkcjonuje już od dwóch dni, nie jest przestrzegany. Albo zakaz nie jest przesadnie wyeksponowany, przez to nie został zauważony, albo też nie wszystkim zależy na bezpieczeństwie.


Zbliżamy się do Stanicy Wędkarskiej. Znowu piach…

Idziemy się dalej w kierunku kładki. Mijamy plac zabaw, spacerujemy czerwonym deptakiem. Uroczy zakątek zachęca nas do zatrzymania się i odpoczynku. Siadamy na jednej z ławek sfinansowanych ze środków funduszu sołeckiego przy skoszonej trawie. Widać, że nad zalewem coś jest robione.


Po krótkim odpoczynku udajemy się w okolice kładki. Tam tafla wody w zalewie wygląda najgorzej. Sinice mają prawdziwą ucztę. Tu z pewnością nikt nie wejdzie do wody. W okolicach tamy i mola spotkaliśmy jednak amatorów kąpieli.



W lesie zauważyliśmy dużo worków ze śmieciami. Widać, że teren wokół zalewu jest sprzątany. Tym bardziej dziwi nas ta kupa gruzu na parkingu przy ulicy Nadrzecznej, bo, z punktu widzenia osoby przyjezdnej, wrażenie jest fatalne i nie zatrze go nawet codzienne sprzątanie śmieci.

Generalnie zatem coś nad zalewem się dzieje, ale to wszystko wydaje się chaotyczne i brak jest jakiegoś ogólnego planu.

Paweł Kończyk

Ten wpis został opublikowany w kategorii Fotoreportaż, News. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Comments Closed

10 odpowiedzi na „Zalew „Siczki” u progu sezonu [fotoreportaż]

  1. Pan Sinica pisze:

    Bo pan L na nic nie ma żadnego planu. Tylko gada i gada. Zbłaźnił się, że zasłania się kobietą w komunikacie o zasyfionym zalewie. Przecież to nie jego wina te sinice i normalni ludzie by to zrozumieli. Ale jak przystało na NOMINOWANEGO do mazowieckiego „oskara”, nie mógł przecież podpisać sam tego pisma. Od dziś za karę, że zasłania się kobietą ma u mnie ksywę Pan Sinica.

  2. Victoria pisze:

    Widoczny efekt ,,reorganizacji”.A może GOSIR jest potrzebny? Tylko moze kto inny winien zarządzać?
    A także inny zakres obowiązków/TYPOWY GOSPODARZ
    ZALEWU/,a może całych porządków na terenie ?
    Same dochody z parkingu ,,wyżywią ” takiego ZARZĄDCĘ.

  3. Victoria pisze:

    A zalew sprowadzony do zbiornika ,,prawie zamkniętego”
    Gdyby tu pływały kajaki , żaglówki .Wymusić ruch wody,to i sinic było by mniej albo wcale ?.A tak mamy ,,największy śmierdzący staw w regionie”,a może
    w UNII :). Ale trzeba BYĆ………,,a nie tylko MIEĆ. 🙂
    I trzeba korzystać z przysłowia cyt:
    ,,NIE zawadzi jak GŁUPI ,mądremu doradzi” 🙂

  4. www pisze:

    Usunięcie hałdy wymaga ważnych uzgodnień międzyreferatowych, które muszą zapewne trochę potrwać. Gospodarka Komunalna, Rolnictwo i Ochrona Środowiska pewnie chce to usunąć, Inwestycje, Gospodarka Przestrzenna i Środki Unijne wykorzystać do jakiejś sztandarowej inwestycji, ale pewnie planują dopiero. Ref. Finansowy musi poszukać pieniążków na to wszystko, a organizacja i nadzór już szykuje nadzór. Spokojnie wszystko musi być zgodne z procedurami i prawem. Hałda jest i być musi 😀

  5. blogerr pisze:

    Jedlni potrzebny jest gospodarz a nie lider regionu co na kosiarce jeździ, i nie mówię tu z tęsknotą za rzeczkowskim, ale za prawdziwym menedżerem, potrafiącym zarządzać i budować, a nie dzielić, obrażać się i reorganizować kilka razy w roku, a następnie przyjmować podwyżkę za dobrą pracę

  6. Victoria pisze:

    Porównawczo: tak zachowuje się ,,PŁYWAK ” nie umiący pływać,czyli macha rękoma w sposób nie skoordynowany.
    Skacząc na zbyt ,,głęboką wodę” bez ,,metodycznych” ruchów ,prowadzi do ZACHLAPANIA 🙂
    a szkoda,tak liczyliśmy !!!.Jednak lepiej liczyć pieniądze,dobrze jak by były swoje.

  7. Lech pisze:

    Dzisiaj na stronie radom.gazeta.pl przeczytałem informacje Pani Mosionek że Urząd Gminy w sprawie zalewu w Siczkach robi co może. Woda między innymi jest napowietrzana !? Czy ktoś widział tą technikę? Czy to wypowiedź typu „ciemny lud to kupi!”.

  8. Victoria pisze:

    Podziwiam w Panu tą ,,determinację”
    czasami sie dziwię ,czy to Pan ma rację ?

    Czy to Pan ma rację czy to my RAMOLE ?
    ja zajmę się wnuczkami,bo to jest moje,chyba moje ?

    A gdybym jak taki stary ramol chcialbym,Gminą teraz rzadzić
    Przecież mam problemy sam się ,,oporządzić”

    Bo to jest obstrukcja,zwana to też ,s….a,
    nie ma co się wstydzić,to nie jest Draka.

    Szanujcie MŁODZIEŻY także nasze zdanie
    dopóki żyjemy,aż NOWE POWSTanie

    Nowe ,to nie lepsze ,bo to WASZE życie
    ale szanujcie Ramoli , bo jeszcze nie ,,wicie

    co to b
    nO I TERAZ WIDZISZ JAKIE SA PROBLEMA
    TERAZ JESTESMY I ZA CHWILE NAS NIE MA e

  9. bajabaja pisze:

    Ponad rok temu, podczas budowy ul. Nadrzecznej pisałam do Gminy w sprawie odprowadzania do zalewu wód „niewiadomego pochodzenia” – spływy wód na wyskości stawów nad zalewem – pytałam czy Gmina posiada pozwolenia wodno-prawne na odprowadzenie tych wód – otzrymałam odpowiedź że Gmina o takie pozwolenie wystąpiła, ale na tamtą chwilę takiego pozwolenia nie otrzymała, jednak nikt w Gminie nie potrafił mi powiedzieć dlaczego w takim razie nadal woda (podobno deszczówka – choć był luty i deszcz nie padał, a woda leciała) jest odprowadzana do zalewu. Za ochronę środowiska w Gminie odpowiada Rada Gminy – taką informacę uzyskałam w Radomiu od Inspaktora Ochrony Środowiska – i wtedy juz było jasne – jak Rada Gminy, której przewodniczący jest właścicielem posesji na terenie której leży staw i z niego jest odprowadzana woda do zalewu będzie dbał o ochronę środowiska, skoro nie dba o uzyskanie odpowiednich pozwoleń – zgodnie z prawem wodnym z pewnością by takich nie otrzymał. Urząd przekonywał mnie że woda spływajaca do zalewu jest czysta, na dowód czego przesłał mi wyniki badań laboratoryjnych – szkopuł tylko w tym że były to badania z prywatnej pracowni której pracownicy nie pobierali próbek w terenie – badali jedynie próbki które im dostarczono – nie koniecznie z miejsca w którym woda spływa do zalewu. Nie miałam ochoty dalej drążyć tego tematu bo nie mieszkam w Jedlni- czasem tam tylko bywam, ale mam nadzieję że Pan radny Frączek zgodnie z obietnicą zajmie się sumiennie tematem i przkaże wyniki swoich dociekań