W szkołach należy uczyć, że płacenie podatków jest jedną z form patriotyzmu

Rozmowa z Małgorzatą Ziemnicką – kandydatką do Sejmu RP z listy KW Partia RAZEM

Małgorzata Ziemnicka – lat 43, jestem radomianką od urodzenia. Mam dwoje pełnoketnich dzieci – syna lat 21 i córkę lat 19. Od 17 lat pracuję w Sądzie Okręgowym w Radomiu na stanowisku sekretarza sądowego. Od 8 lat działam w związku zawodowym pracowników wymiaru sprawiedliwości. Związałam się z Partią RAZEM z uwagi na jej postulaty propracownicze, reprezentowany światopogląd i zaangażowanie jej członków w zmianę na lepsze.

DSC00517

PAWEŁ KOŃCZYK: Partia RAZEM mocno zaznacza swoją obecność w Internecie, robi dobre memy, widać ją na portalach społecznościowych. Jednocześnie poza Internetem jesteście prawie niewidoczni…

MAŁGORZATA ZIEMNICKA: Jesteśmy partią, która w przekazach medialnych prawie nie istnieje. Jesteśmy ignorowani. Uważam, że jest to celowe działanie. Jesteśmy oddolnym ruchem zwykłych ludzi, pracowników, którzy chcieliby coś w Polsce zmienić, bo mamy doświadczenie trochę inne od bogatych właścicieli firm popierających nieograniczony liberalizm…

I trafiacie na mur…

I trafiamy na mur, przez który nie możemy się przebić. Przynajmniej w mediach ogólnopolskich. Dobrze, że jest Internet i to jest jedyna nasza możliwość, żeby zaistnieć, bo to działa na zasadzie przesyłania postów – znajomy znajomemu, udostępnianiu. Dzięki temu każdy nasz przekaz trafia do co najmniej kilkudziesięciu tysięcy osób, jest jakiś odzew. Wybory dają dodatkowo możliwość zaistnienia w mediach lokalnych, o ile jest się do jakiejś debaty dopuszczonym.

Demokracja telewizyjna

Głosicie, że „Inna polityka jest możliwa”. Inna to znaczy jaka?

Politycy powinni wreszcie usłyszeć głos zwykłych ludzi. Odnosimy wrażenie, że 2/3 polityków, posłów, senatorów to są ludzie, którzy od lat zasiadają w ławach poselskich. Niektórzy z nich już drugą lub trzecią dekadę, czego przykładem jest przewodniczący SLD Leszek Miller. To są ludzie, którzy w pewnym momencie oderwali się od rzeczywistości, z szarym, zwykłym człowiekiem nie mają nic wspólnego, w ankietach wpisują zawód „polityk”, „poseł” albo „senator” i jak się słucha ich w telewizji to ma się wrażenie, że są zupełnie odrealnieni. Potem mamy takie wypowiedzi jak posła Niesiołowskiego, iż jest bzdurą twierdzenie, że są w Polsce dzieci, które głodują. RAZEM jest m.in. za ograniczeniem ilości kadencji parlamentarzystów do dwóch oraz za powiązaniem uposażenia posła, czy senatora z pensją minimalną. Byłaby to jej trzykrotność. Inna polityka to również inny sposób zarządzania.

No właśnie, chwalicie się tym, że nie macie jednego przewodniczącego. Wszyscy członkowie zarządu waszej partii są sobie równi. Skąd się wzięła decyzja o takim ukształtowaniu waszej organizacji?

Podjęliśmy wspólnie decyzję, że nie będzie jednej osoby zarządzającej, żebyśmy się nie stali kolejną partią wodzowską, jakich pełno w Polsce. Mamy swoją stronę internetową, swoje forum, na którym każda ważniejsza decyzja jest poddawana pod głosowanie. Głosowanie poprzedza debata. W ten sposób podejmujemy decyzje o treści naszych oświadczeń, wypracowujemy stanowisko na jakiś temat.

Jesteście drugim ugrupowaniem lewicowym, obok Zjednoczonej Lewicy, które zarejestrowało swoich kandydatów do Sejmu we wszystkich okręgach. Czym się różnicie od Zjednoczonej Lewicy i jej charyzmatycznej liderki Barbary Nowackiej?

Szanuję Barbarę Nowacką, bo jest osobą inteligentną, jest typem społecznika, aktywistki zaangażowanej w różne sprawy ale boję się, żeby ona nie zginęła gdzieś w tłumie. Jest liderką wybraną dosłownie w ostatnim momencie, kiedy sondaże wskazywały, że Zjednoczona Lewica może znaleźć się poza parlamentem (próg wyborczy dla koalicji wynosi 8 proc. głosów) i trzeba było szybko zrobić jakiś nowy ruch odstawiający Palikota i Millera na bok. Jednak Zjednoczona Lewica jest sztucznym tworem. Nie wiemy, co będzie po wyborach. Czy zdobędzie te wymagane 8 proc., czy też nie. A jak nie zdobędzie to dalej jest SLD, Twój Ruch, Zieloni, PPS itd. Co oznacza, że dalej Miller będzie pozostawał przewodniczącym SLD, a Nowacka z Palikotem będą kierować Twoim Ruchem. Boję się, żeby decyzja pani Nowackiej o byciu twarzą Zjednoczonej Lewicy jej nie zaszkodziła. Osobiście, zapraszam Barbarę Nowacką do współpracy z Partią Razem.

Jesteście głównie partią wielkomiejską. Działacie w dużych miastach. Nawet w okręgu radomskim w wyborach do Sejmu RP aż 7 na 11 waszych kandydatów, łącznie z „jedynką”, to mieszkańcy Warszawy. Czy nie boicie się wyników na wsiach i w małych miasteczkach, gdzie zupełnie nie jesteście znani i które w sumie mogą spowodować, że nie tylko nie przekroczycie progu wyborczego 5 proc. ale również progu finansowania partii politycznych, który wynosi 3 proc. głosów?

Na pewno istnieje taka obawa. To w dużej mierze skutek tego, że nie istniejemy w mediach. W efekcie ktoś, kto mieszka w małym miasteczku, a nie korzysta z Internetu, tylko opiera się na przekazach telewizyjnych i w prasie to nie ma zielonego pojęcia o nas. Nie ma skąd się o nas dowiedzieć. W miarę możliwości staramy się odwiedzać również mniejsze miejscowości. Mamy program wyborczy uwzględniający w dużej mierze interesy mieszkańców małych miast i wsi. Jesteśmy nową partią, nasze struktury dopiero powstają. Dlatego też na liście radomskiej znajdują się trzy osoby z Radomia, a właściwie cztery, bo jedna z koleżanek ma wpisaną Warszawę, bo tam ma jeszcze wpisany meldunek, ale przez większość swojego życia i również obecnie mieszka w Radomiu. Kolejna dwójka ma rodzinne powiązania z Radomiem. Liderem naszej listy miał być mieszkaniec Radomia ale w ostatniej chwili zrezygnował z kandydowania.

Małgorzata Ziemnicka spot

Jeden z waszych liderów, Adrian Zandberg, stwierdził w radiowych „Sygnałach Dnia”: „Wpadliśmy ze skrajności w skrajność, ze świata w którym państwo było odpowiedzialne za wszystko do świata, w którym za wszystko ma być odpowiedzialna jednostka”. Wielu Polaków uważa własne państwo za opresyjne i niesprawiedliwe, stąd też rośnie popularność ugrupowań takich jak Nowoczesna.pl czy Kukiz’15, które postulują więcej liberalizmu w gospodarce, mniej etatyzmu i biurokracji, czyli mniej państwa. Jak zbudować sprawne, dobrze funkcjonujące, a jednocześnie mocno obecne w gospodarce państwo, jeśli jego obywatele mu nie ufają?

To jest na pewno praca na lata. W PRL byliśmy uciskani przez jedną „wszystko wiedzącą” partię, opresyjną na swój sposób. Nic niezależnego nie można było robić. Wszystkie duże zakłady były państwowe. Wszyscy równo zarabiali czy się stało czy się leżało. Pojedyncze małe firmy, które funkcjonowały jako prywatny biznes, musiały mieć na to nieoficjalne „pozwolenie od władz”. Wcześniej byliśmy uciskani przez zaborców. W takich warunkach trudno było Polakom zaufać państwu, w którym żyli. Nauczyliśmy się za to kombinować jak żyć, żeby przeżyć, niezależnie od państwa. Od pokoleń dziedziczymy takie postawy. Teraz z kolei przeszliśmy w etap polityki, który jest samowolką. Promujemy twardy liberalizm w sytuacji, w której 2/3 a nawet 3/4 społeczeństwa to ludzie niezamożni żyjący z dnia na dzień. Ludzie ci nie mają możliwości założenia własnej firmy albo zakładają bieda-firmy. Tymczasem z jednej strony państwo powinno pokazać, że nie jest opresyjne i że zostało powołane po to, żeby ludziom pomagać. Z drugiej strony należy uczyć w szkołach zmiany myślenia, że płacenie podatków to jest coś, co utrzymuje państwo rozumiane jako dobro wspólne, że to jest forma patriotyzmu. Zamiast tego przekaz w szkołach jest taki: załóż firmę, musisz „się nachapać”, mieć jak najwięcej pieniędzy, musisz zwiększyć stan posiadania!

Faktem jest, że w zachodnich szkołach uczniowie częściej wykonują prace zbiorowe, uczą się pracy zespołowej. U nas uczniów ocenia się indywidualistycznie, rywalizują ze sobą….

Dokładnie. Uczy się rywalizacji, zamiast uczyć społecznikostwa i pomocy drugiemu człowiekowi. W Danii osoby, które radzą sobie gorzej, często tworzą wspólnoty. Pomagają sobie, przygotowują wspólnie posiłki, wspólnie sprzątają, pomagają sobie w opiece nad dziećmi na zasadzie, że jak idziesz do pracy to ja się twoim dzieckiem zajmę. Dzieci uczy się od małego pomocy innym. Ludzie, którzy tworzą takie wspólnoty, mówią, że są zadowoleni z życia, że funkcjonowanie w ten sposób to dla nich szczęście. Cieszą się, że mają się do kogo odezwać, mają na kogo liczyć w nieszczęściu. U nas coś takiego jest nie do pojęcia, ludzie trzymają swoje problemy w swoich czterech ścianach.

Proponujecie progresywny podatek dochodowy z sześcioma stawkami podatkowymi. Chcecie obniżyć podatki dla większości pracowników, utrzymać podobny co obecnie poziom opodatkowania dla polskiej klasy średniej i znacząco podnieść podatki dla najzamożniejszych. Czy możliwe jest wprowadzenie w Polsce realnej progresji podatkowej tzn. nie tylko takiej, która funkcjonuje „na papierze”?

To jest powiązane z tym, co mówiłam poprzednio, czyli potrzebą nauki szacunku do państwa. Przyjęciem poglądu, że nie kombinowanie jest fajne, tylko uczciwość w stosunku do obywateli. Na pewno istnieje potrzeba uproszczenia przepisów podatkowych, bo to ich zawiłość w dużej mierze powoduje nieufność obywateli w stosunku do państwa. Ludzie boją się tego, że każdy urząd skarbowy może inaczej interpretować poszczególne zapisy.

kalkulator.partiarazem.pl

To jest dowód na to, że nasze państwo jest czasem opresyjne…

Tak. Pomijam już fakt, że nie ma odpowiedzialności urzędników za podejmowane przez nich decyzje. Często mamy sytuacje, że w danym roku obywatel – podatnik składa dokumenty do urzędu skarbowego i na ich podstawie zostaje wydana jakaś decyzja. Staje się ona podstawą funkcjonowania firmy podatnika w kolejnych latach. Po czym się okazuje, że do urzędu skarbowego przychodzi nowy naczelnik i mówi, że tamta decyzja była niewłaściwa, pan musi nam teraz zwrócić pieniądze wraz z odsetkami i nie ma za to żadnej odpowiedzialności. Jeśli niszczy się ludziom firmy to nie ma się co dziwić, że Polacy nie ufają swojemu państwu.

Więc może w pierwszej kolejności należałoby usprawnić działanie państwa.

Dokładnie. Należy stworzyć takie przepisy, żeby one nie dawały pola do rozmaitych interpretacji. Powinny być one czytelne przede wszystkim dla podatnika.

Przedstawiciele rządu przyznali ostatnio, że około 40-50 mld zł rocznie traci budżet państwa z powodu unikania płacenia przez firmy podatku VAT. Jak usprawnić system podatkowy? Nowoczesna.pl na przykład chce wprowadzić jednolitą stawkę podatku VAT.

Należy przede wszystkim wzmocnić system kontroli, odpowiednich instrumentów. Wiadomo, że zawsze znajdzie się jakaś grupa ludzi, która unika płacenia podatków, niezależnie od tego czy będziemy mieli podatek progresywny czy też liniowy. Jednak jestem przeciwna wzmocnieniu kontroli rozumianej jako niezapowiedziane naloty na firmy. Przede wszystkim należy zakładać dobrą wolę podatników. Wątpliwości przy interpretacji podatkowej powinny być rozstrzygane na korzyść podatnika. Pytanie w referendum na ten temat było nie na miejscu. To dla polityków powinno być oczywiste. Tak jak zasada w prawie karnym, że wszelkie niedające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego.

Specjalne Strefy Ekonomiczne się nie sprawdziły?

Specjalne Strefy Ekonomiczne tworzą tylko miejsca pracy i to raczej słabo płatne. W skali całego kraju jest to około 230 tys. miejsc pracy. To jedyny ich plus. Natomiast z ich istnieniem wiąże się wiele minusów. Mało kto wie, że 50 proc. wniosków o pozwolenie na otworzenie firmy w strefie składają polskie firmy, drugie 50 proc. firmy zagraniczne. Jednak, jeśli zbadamy, ile kapitału jest inwestowane w te strefy to już polskiego kapitału jest zaledwie 19 proc. a kapitału zagranicznego aż 81 proc. Więc de facto takie strefy służą głównie firmom zagranicznym. Pamiętajmy o tym, że w takich strefach firmy mają duże zwolnienia podatkowe. Rząd polski chce przedłużać czas działania takich stref. Co jakiś czas te strefy są powiększane o kolejne hektary. Tylko do czego to ma prowadzić? W pewnym momencie może się okazać, że połowa firm w Polsce działa w specjalnych strefach ekonomicznych. Tymczasem w strefach zakłada się głównie montownie. Nie ma tam firm z wysoką technologią, inwestujących pieniądze w badania i rozwój.

Zakładacie likwidację składki zdrowotnej i finansowanie służby zdrowia bezpośrednio z budżetu państwa. Czy to oznacza likwidację NFZ?

Docelowo tak. Chcemy zlikwidować składki na ubezpieczenie zdrowotne jak też i na fundusz emerytalny i rentowy. W tej chwili wraz z podatkiem stanowią one około 32-33 proc. pensji brutto każdego pracownika. Składniki te powinny być pobierane w formie jednolitego podatku, co pozwoliłoby przy okazji zmniejszyć biurokrację obsługującą te daniny. Co zamiast NFZ, biorąc pod uwagę fakt, że ktoś musi w końcu rozdysponować środki na poszczególne szpitale, ośrodki itp? Mogłoby się tym, jak kiedyś, zajmować Ministerstwo Zdrowia, jakiś wyspecjalizowany departament.

Czy Warszawa powinna zostać wydzielona z województwa mazowieckiego?

To ostatnio temat bardzo popularny…

… i bardzo ważny dla mieszkańców naszego regionu, choćby w aspekcie podziału środków unijnych…

Któryś raz z rzędu słyszę to pytanie, różne są odpowiedzi różnych ludzi. Zaczynam się zastanawiać czy nie jest to kiełbasa wyborcza przed kolejnymi wyborami.

Ale stolica Czech Praga jest regionem wydzielonym od reszty kraju, co pozwala pozostałej części regionu stołecznego pozyskiwać fundusze strukturalne.

Jestem za tym, żeby wydzielić Warszawę od reszty. Tylko dobrze by było, żeby politycy, którzy teraz twierdzą, że są za tym pomysłem, nie zapomnieli o nim zaraz po wyborach. Pamiętajmy, że obecny podział środków unijnych obejmuje okres do 2020 roku. Co będzie dalej, nie wiemy.

Jaką Polska powinna prowadzić politykę imigracyjną? Czy powinniśmy godzić się na narzucanie nam przez Unię Europejską kwot imigrantów?

To jest trudne pytanie i trudna odpowiedź. Na szybko powiem, że powinniśmy pomagać. Należy jednak odróżnić imigrację zarobkową od uchodźców z terenów, na których toczą się działania wojenne, terrorystyczne. Imigranci zarobkowi z krajów bliskiego wschodu czy też Afryki, tak jak każdy inny emigrant zarobkowy, przede wszystkim muszą mieć pozwolenie na pracę w naszym kraju i sami są w wielu kwestiach odpowiedzialni za życie swoje i swojej rodziny. Uchodźcy zostawiają za sobą cały dorobek ratując to co najcenniejsze – życie. Bezwzględnie należy im się pomoc, wsparcie zarówno materialne jak i psychologiczne. Musimy pamiętać o tym, że nam Polakom też kiedyś pomagano.

Dziękuję za rozmowę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wywiad. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Comments Closed

Możliwość komentowania jest wyłączona.