Urzędnicy twierdzą, że gmina budowała przyłącza i była inwestorem zastępczym

Na kanale szesjaTV na Youtube jest już dostępny film z sesji Rady Gminy Jedlnia-Letnisko, która odbyła się w poniedziałek 13 lutego. Pierwsza część sesji zostanie omówiona wkrótce. Natomiast już teraz czytelnicy portalu mogą zapoznać się ze streszczeniem najbardziej interesującej drugiej części poświęconej wpłatom mieszkańców w ramach realizowanych przez gminę inwestycji. Z wypowiedzi wójta i jego urzędnika wynika, że urząd gminy Jedlnia-Letnisko ma własną definicję przyłącza wodociągowego i kanalizacyjnego, sprzeczną z definicją wynikającą z ustawy i na tej podstawie będzie wykazywał mieszkańcom, którzy wnoszą o zwrot wpłat, że ponieśli niższe koszty niż gdyby przyłącze musieli budować sami.

SESJA – I CZĘŚĆ:



SESJA – II CZĘŚĆ (POŚWIĘCONA ZWROTOM):


Część sesji poświęconą pracom związanym z postępowaniem dotyczącym zwrotu należności wynikających ze stwierdzenia nieważności uchwały nr XVII/88/2003 rozpoczął wójt Piotr Leśnowolski, informując, że każdy wniosek mieszkańców o zwrot jest rozpatrywany indywidualnie, a jednocześnie zapewniając, że urząd gminy będzie chciał rozwiązać powstały problem zgodnie z prawem.

Następnie głos zabrał kierownik inwestycji Mariusz Ruszkowski informując, że wpłynęło już 139 wniosków mieszkańców o zwrot pieniędzy. Każdy z nich został skatalogowany. Ruszkowski poinformował, że przy udziale radców prawnych została przyjęta definicja przyłącza. – To odcinek rurociągu biegnący od granicy nieruchomości do studzienki wodomierzowej lub kanalizacyjnej. Natomiast wszystko to co jest od studni wodomierzowej/kanalizacyjnej do budynku to instalacja wewnętrzna – dodał kierownik inwestycji.


Takie podejście urzędu zaprezentowane przez Mariusza Ruszkowskiego jest sprzeczne z definicją wynikającą z art. 2 pkt 5 i 6 ustawy z 7 czerwca 2001 r. o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków, zgodnie z którą przyłącze to odcinek od studni wodomierzowej/kanalizacyjnej do budynku (nazywany przez Ruszkowskiego instalacją wewnętrzną), zaś odcinek od studni do granicy posesji przyłączem w myśl ustawy nie jest. Granica posesji wyznacza odcinek przyłącza tylko i wyłącznie wtedy, kiedy nie znajduje się na jej terenie studnia wodomierzowa/kanalizacyjna.

Przyłącze kanalizacyjne – odcinek przewodu łączącego wewnętrzną instalację kanalizacyjną w nieruchomości odbiorcy usług z siecią kanalizacyjną, za pierwszą studzienką, licząc od strony budynku, a w przypadku jej braku do granicy nieruchomości gruntowej

przyłącze wodociągowe – odcinek przewodu łączącego sieć wodociągową z wewnętrzną instalacją wodociągową w nieruchomości odbiorcy usług wraz z zaworem za wodomierzem głównym;

Ustawa o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków z dnia 7 czerwca 2001r. [Dz.U. 2001 Nr 72 poz. 747]

Bazując na własnej metodologii kierownik inwestycji zapowiedział, że urzędnicy będą dokonywać indywidualnej wyceny wykonanego przez gminę jako inwestora „przyłącza”. Dotyczy to między innymi VI etapu kanalizacji w Jedlni-Letnisko. Zespół zadaniowy określił, że wycena będzie dokonywana na dwóch płaszczyznach:
– koszty ogólne związane z wykonaniem mapy, projektu, inwentaryzacji powykonawczej;
– indywidualne koszty budowy przyłącza (w tym wypadku wycena ma dotyczyć również wykonania studzienki kanalizacyjnej).

Pierwsze odpowiedzi na wnioski będą udzielane na przełomie lutego i marca.

Radna Jadwiga Drózd w odpowiedzi stwierdziła, że w przypadku Wrzosowa umowy były skonstruowane tak, że jednoznacznie wskazywały na to, że mieszkańcy partycypowali w kosztach budowy sieci wodociągowej, a nie przyłącza.

Wójt Leśnowolski dał do zrozumienia, że podlegli mu urzędnicy nie będą się koncentrowali na analizie sformułowań użytych w umowach zawieranych z mieszkańcami, a na analizie czy w ramach wpłaty, którą dokonał mieszkaniec, otrzymał konkretny produkt, którego sfinansowanie leżało po jego stronie.

Na pewno natomiast będą zwracane wpłaty mieszkańców na budowę dróg gminnych, bo tu – zdaniem wójta – sprawa jest jasna od strony prawnej. Jednak dotyczyć to będzie roszczeń nieprzedawnionych, czyli wpłat, od których nie minęło 10 lat.

– W przypadku różnych inwestycji były stosowane różne umowy dotyczące wpłat mieszkańców. Ale żadne z nich nie były zgodne z prawem. Jak sens jest robienia wyceny u mieszkańców i udowadniania im, że zapłacili mniejszą kwotę niż gdyby sami na swojej działce realizowali inwestycję, skoro, w razie gdy mieszkaniec pójdzie do sądu, wygra z gminą. Wiecie państwo o tym doskonale – głos zabrała radna Renata Pasek.

Pasek stwierdziła, że zamiast „mydlić ludziom oczy”, lepiej zastanowić się na nad tym jak zrekompensować mieszkańcom wpłacone przez nich pieniądze. Przypomniała, że pracując w komisji rewizyjnej w radzie gminy poprzedniej kadencji sygnalizowała, że przymuszanie mieszkańców do wpłat jest niezgodne z prawem, a mimo to ten proceder był dalej kontynuowany.

W odpowiedzi wójt Leśnowolski zarzucił radnej Pasek robienie polityki. – Jeśli mieszkańcowi, który zapłacił 2500 zł i zostało mu wybudowane przyłącze kanalizacyjne, oddamy teraz te pieniądze to jak mamy postąpić wobec mieszkańca, który nie zapłacił i nie ma kanalizacji? Wygląda na to, że też powinniśmy mu wybudować przyłącze – ripostował wójt Leśnowolski, opierając się na definicji przyłącza, którą zaprezentował jego pracownik Mariusz Ruszkowski.

W dyskusję włączył się radny Robert Borkowski. – Określił pan definicję przyłącza to w takim razie proszę podać definicję sieci głównej.

– Sieć główna to wszystko to, co jest do ogrodzenia działki – odpowiedział Leśnowolski.

– A jeżeli sieć główna biegnie przez działkę? – dopytywał się Borkowski.

– To też jest sieć. Ona jest budowana na podstawie porozumień z mieszkańcami – dodał Leśnowolski.

– Skoro niektórzy twierdzą, że nie powinni płacić za przyłącze, które mają na swojej działce to na jakiej podstawie przyłączyli się do sieci? – pytał dalej Leśnowolski.

W czasie sesji padło również pytanie o sposób rozliczania wpłat mieszkańców za inwestycje, gdyż, jeśli gmina występowała jako inwestor zastępczy – jak twierdzą urzędnicy gminni – powinna z tego tytułu zapłacić podatek VAT. Jeśli nie zapłaciła to popełniła przestępstwo karno-skarbowe. Radca prawny gminy Aneta Guza-Wójtowicz poinformowała, że skarbnik Marcin Narożnik zapewnił członków zespołu zadaniowego, że [cyt.] „sposób rozliczenia kwot od mieszkańców był w zgodzie z założeniem, że gmina występowała jako inwestor zastępczy”.

W odpowiedzi Jadwiga Drózd stwierdziła, że analizowała różne budżety gminy i nie zauważyła, by podatek VAT był odprowadzany. – Sprawdzimy to – dodała Drózd.

– Nie chodzi nam o to, żeby ściągać dodatkowe opłaty. Nam chodzi o wykazanie, że gdyby mieszkaniec to swoje przyłącze wykonywał na własny koszt to ono by kosztowało więcej niż zapłacił. Natomiast jeśli wykażemy, że to jego przyłącze jest tak krótkie, że powinno kosztować znacznie mniej niż zapłacił, to my mu zwrócimy różnicę. Działamy na korzyść mieszkańca – zapewnił wójt Leśnowolski.

PK

Ten wpis został opublikowany w kategorii Film, Relacja. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Comments Closed

3 odpowiedzi na „Urzędnicy twierdzą, że gmina budowała przyłącza i była inwestorem zastępczym

  1. wrzosowiak pisze:

    Czy gmina może prowadzić budowę urządzeń wodociągowo-kanalizacyjnych z udziałem środków pochodzących od mieszkańców?
    Wystąpienie wójta i kierownika podczas sesji jest jednym wielkim mydleniem oczu i potwierdza brak podstawowej wiedzy na temat ustawy o samorządzie gminnym.
    Ponieważ :

    W myśl art. 7 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym, zaspokajanie zbiorowych potrzeb wspólnoty należy do zadań własnych gminy. Szczególnie należą do nich sprawy wodociągów i zaopatrzenia w wodę, kanalizacji, usuwania i oczyszczania ścieków komunalnych, utrzymania czystości i porządku oraz urządzeń sanitarnych, wysypisk i unieszkodliwiania odpadów komunalnych, zaopatrzenia w energię elektryczną i cieplną oraz gaz (art. 7 ust. 1 pkt 3).

    W ramach wykonywania zadań własnych ustawodawca nałożył więc na każdą gminę ustawowy obowiązek m.in. budowy urządzeń wodociągowych i kanalizacyjnych. Obowiązek ten może być przy tym realizowany bezpośrednio przez gminę bądź właściwe przedsiębiorstwo wodociągowo kanalizacyjne. Stosownie bowiem do treści art. 15 ust. 1 ustawy o zaopatrzeniu w wodę, przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne jest obowiązane zapewnić realizację budowy i rozbudowy urządzeń wodociągowych i urządzeń kanalizacyjnych, ustalonych przez gminę w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy oraz miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, w zakresie uzgodnionym w wieloletnim planie rozwoju i modernizacji, o którym mowa w art. 21 ust. 1 tej ustawy. Dodatkowo należy zaznaczyć, że brak realizacji przez gminę wskazanego zadania nie może w żaden sposób skutkować przyznaniem mieszkańcowi gminy roszczenia cywilnoprawnego o budowę urządzeń.

    Opłata adiacencka

    Po stronie mieszkańców gminy może istnieć obowiązek partycypacji w kosztach budowy urządzeń wodociągowych czy kanalizacyjnych. W obowiązującym stanie prawnym kwestię tę normuje art. 144 ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (t.j. DzU z 2004 r. nr 261, poz. 2603 ze zm.), stanowiąc, że właściciele nieruchomości uczestniczą w kosztach budowy urządzeń infrastruktury technicznej przez wnoszenie na rzecz gminy opłat adiacenckich, czyli opłat ustalonych m.in. w związku ze wzrostem wartości nieruchomości spowodowany m budową urządzeń infrastruktury technicznej z udziałem jednostek samorządu terytorialnego. Obowiązek właściciela nieruchomości uczestniczenia w kosztach budowy urządzenia infrastruktury technicznej wynika więc wprost z przepisów ustawy i nie jest uzależniony od tego, czy osoba zobowiązana do ponoszenia opłaty adiacenckiej faktycznie korzysta z tego urządzenia.

    Dobrowolny udział w kosztach

    Niekiedy jednak budowa urządzeń wodociągowych i kanalizacyjnych odbywa się z pominięciem stosowania wprost instytucji opłaty adiacenckiej. Rady gmin podejmują bowiem uchwały określające zasady i warunki partycypacji w kosztach budowy urządzeń infrastruktury komunalnej. Taka praktyka może stanowić naruszenie porządku prawnego, gdyż rada gminy nie może nakładać na mieszkańców takich obowiązków bez podstawy prawnej.

    W szczególności przepisy ustawy o samorządzie gminnym nie zawierają normy kompetencyjnej przyznającej radzie gminy możność prawną stanowienia tego typu uchwał. Nie ma jednak przeszkód, ażeby rada ustaliła dobrowolne zasady partycypacji przez mieszkańców gminy w kosztach budowy urządzeń.

    Na takim stanowisku stanął NSA, opowiadając się za dopuszczalnością ustalania przez radę gminy, na podstawie art. 18 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym, zasad dobrowolnego udziału mieszkańców w realizacji gminnych zadań inwestycyjnych. W związku z tym zakwestionował jednak legalność postanowienia uchwały wprowadzającej zasady, w myśl których nieruchomości osób, które nie wyraziły zgody na samoopodatkowanie w związku z inwestycją, mogą być podłączone w późniejszym terminie, po wpłaceniu do kasy gminy kwoty większej o 100 proc. od nakładów poniesionych na realizację inwestycji, z uwzględnieniem wskaźnika inflacji. Sąd wyraził pogląd, że przy założeniu pełnej dobrowolności udziału mieszkańców w realizacji zadań inwestycyjnych gminy niedopuszczalne jest stosowanie bezpośrednich lub pośrednich środków przymuszających.

    W związku z tym, moim zdaniem, za dopuszczalną praktykę należy uznać sytuację, w której gmina realizuje budowę i rozbudowę infrastruktury komunalnej na podstawie umów cywilnoprawnych zawieranych z zainteresowanymi mieszkańcami. Jednocześnie zainteresowani partycypują w kosztach budowy określonego urządzenia, a kwoty nakładów przez nich poniesionych gmina zalicza na poczet opłaty adiacenckiej.
    Tak więc wszystkie nakłady poniesione przez mieszkańców powinny być odliczone od opłaty adiacenckiej której gmina nie nalicza mimo ,że po wykonaniu inwestycji wzrasta wartość działek i nieruchomości . Ponieważ po trzech latach po wykonaniu inwestycji prawo do naliczenia opłaty adiacenckiej się przedawnia. Pieniądze są – tylko należy znać przepisy prawa lub zatrudniać prawników którzy doradzą jak pozyskać fundusze dla gminy a nie będą tracić czasu na udział w sprawach sadowych między wójtem i jego pracownikami .
    Dochody gminy z opłaty adiacenckiej „0”
    Ponieważ gmina nie naliczyła opłaty będzie musiała zwrócić całość nakładów poniesionych przez mieszkańców.
    Takich mamy ekonomistów w gminie .
    To jest jawna niegospodarność i tym tematem powinni zainteresować się kontrolerzy z RIO w trakcie trwającej w gminie kontroli .

  2. Marcin pisze:

    100% racji masz Wrzosowiaku. Tak się kończy krótkowzroczna polityka nastawiona na zyskanie poklasku. I jeszcze rada dla Wójta. Nie zatrudniaj skarbnika i nowego kierownika inwestycji. Ty lepiej sam dasz z tym wszystkim radę. A radni może Ci dołożą jakiś „dodatek specjalny”.

  3. czytelnik pisze:

    Dopiero podatnik Wrzosowiak przypomniał przepisy. I bardzo dobrze. Niech wójt i kierownik referatu ds. planowania przestrzennego, inwestycji i pozyskiwania srodków unijnych czytają i się douczął.
    Przepisy gminne podatnikom niepotrzebne.
    To teraz zacznie się masowe pisanie dokumentacji o pieniadze europejskie. Do Narodowego i Wojewódzkiego FOSiGW, ministra sportu, a moze i premier rządu. Taki to wniosek skierował ostatnio prezydent Radomia do premier bo pieniadze są miastu potrzebne na drogi i ściezki rowerowe.
    Niedobrze zaczyna sie dziać w sasiednich Pionkach. Tam znowu zwołują w marcu referendum o odwołanie burmistrza. Podatnicy argumenują, ze nic nie robi i nie potrafi nawet napisać o pieniądze unijne.

    Siła w inwestycji.