Chcecie to ciągnijcie ten wózek do końca

Grudzień 2014 roku. Nowo wybrana Rada Gminy Jedlnia-Letnisko odbywa swoje pierwsze posiedzenia. Radni wybrani z listy wójta Leśnowolskiego, zgrupowani w klubie „Razem dla Gminy”, uzyskują w niej bezwzględną większość. Przewodniczącą zostaje Bożena Grad. Na kolejnym posiedzeniu radni wybierają dwoje wiceprzewodniczących. Do Prezydium Rady Gminy zostają wybrani Katarzyna Baran i Jan Krakowiak. Wszyscy z „Razem dla Gminy”.

Następnie Rada Gminy wybiera członków pięciu stałych komisji. Renata Pasek kandyduje do Komisji Rozwoju Gospodarczego, Usług, Rolnictwa, Budżetu i Finansów, jednak jej kandydatura zostaje odrzucona. Po zakończeniu głosowań nad kształtem wszystkich komisji okazuje się, że Pasek jest jedyną radną, która nie będzie pracować w żadnej komisji. Tak decyduje większość związana z wójtem Piotrem Leśnowolskim.

Sesji przysłuchuje się radca prawny Aneta Guza-Wójtowicz. Z jej strony nie słychać głosu rozsądku. Guza-Wójtowicz nie przytacza art 24 ustawy o samorządzie gminnym, zgodnie z którym „radny jest obowiązany brać udział w pracach rady gminy i jej komisji oraz innych instytucji samorządowych, do których został wybrany lub desygnowany.” Nie apeluje do rządzącej większości, by wzięła ten zapis pod uwagę i umożliwiła radnej pełne wykonywanie mandatu, tak jak mówi ustawa. Nie uznaje, że sytuacja wymaga zabrania jej głosu.

W międzyczasie radni opozycyjni tworzą klub „Przyjazna Gmina”. Dzięki temu mają prawo, zgodnie z ówcześnie obowiązującym Statutem Gminy, desygnowania swojego przedstawiciela do Prezydium Rady Gminy. Krakowiak rezygnuje ze stanowiska, żeby zwolnić miejsce dla przedstawiciela „Przyjaznej Gminy”. Na ostatniej grudniowej sesji „Przyjazna Gmina” proponuje na II wiceprzewodniczącą Rady Gminy Renatę Pasek. Radna z Rajca Szlacheckiego, na którą w II turze wyborów na wójta głos oddało 2539 mieszkańców gminy (49,17 proc.) i która może pochwalić się drugim wynikiem w wyborach do Rady Gminy (172 głosy, więcej otrzymał tylko Jerzy Szczęsny) wydaje się naturalnym kandydatem na to stanowisko. Jednak radni „Razem dla Gminy” mają w tej kwestii inne zdanie i nie zgadzają się na jej kandydaturę. Stanowisko w prezydium zostaje nieobsadzone. Kilkanaście miesięcy później radni wójta zmieniają Statut Gminy, likwidując w nim zapis o prawie do obsadzenia stanowisk w prezydium przez wszystkie kluby, po czym przejmują je w całości. Jan Krakowiak ponownie zostaje wybrany II wiceprzewodniczącym.

Rządząca większość marginalizuje Renatę Pasek z powodów politycznych, kierując się zasadą, że nie wystarczy wygrać, trzeba jeszcze upokorzyć. Ale ich działania są wymierzone nie tylko w byłą kandydatkę na wójta gminy. Są symbolicznym gestem Kozakiewicza w kierunku 49 proc. wyborców naszej gminy, którzy uznali, że jest ktoś lepszy od „dobrego gospodarza”.

Jednak taka postawa nie wynika tylko z cynicznych zagrań politycznych. Świeżo upieczeni radni „Razem dla Gminy” zdają się w pełni wierzyć w urojoną rzeczywistość, którą wójt Leśnowolski ich karmił w czasie kampanii wyborczej 2014 roku, zgodnie z którą sam reprezentował siły dobra, a Pasek siły zła.

Jednak życie to nie wirtualna rzeczywistość, kreowana w płatnych audycjach radiowych, na blogach i w  gazetkach albo na spotkaniach wyborczych, w czasie których konferansjer dba o to, by żaden „oszołom z opozycji” nie zdenerwował wójta Leśnowolskiego zbyt dociekliwym czy nachalnym pytaniem. Takim, które mogłoby wzbudzić jakieś wątpliwości wśród zgromadzonej publiczności. Trzy lata wspólnego działania na rzecz gminy zmieniają nastawienie radnych związanych z wójtem do Renaty Pasek. Radna z Rajca Szlacheckiego nie jest już marginalizowana. Zostaje powołana do komisji statutowej, pracuje przy projekcie nowego statutu gminy i sołectw. Jej zdanie jest coraz częściej brane pod uwagę.

W  dodatku radni  coraz bardziej dostrzegają rysy na wizerunku swojego lidera. Jednak nadal tańczą tak, jak im zagra. Przykładem jest głosowanie w sprawie skargi na działalność wójta Piotra Leśnowolskiego w przedmiocie przeprowadzenia konkursu na stanowisko kierownika Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, którą – wbrew faktom i zdrowemu rozsądkowi – uznają za bezzasadną. Albo stanowisko Komisji Oświaty, Kultury, Sportu i Rekreacji, która nie dostrzega żadnych nieprawidłowości w szkole w Myśliszewicach, choć dostrzegło je kuratorium w Radomiu.

Dokąd zmierza gminny wózek? Nie znam drugiej takiej gminny, w której w trakcie dwóch kadencji wójt przeprowadziłby tyle reorganizacji w podległym sobie urzędzie. Jak urząd ma działać dobrze i pozyskiwać środki unijne, jeśli ciągle zmieniają się w nim kluczowi pracownicy – sekretarze (w sumie było ich już czworo) skarbnicy gminy, a ostatnio również kierownik inwestycji? Przecież w takim urzędzie panować może tylko chaos. Nie wiadomo czy obecna pani sekretarz i skarbnik dotrwają do końca. Do tego rezygnacje radnych i sołtysów z pełnionych funkcji, oficjalnie z powodów osobistych albo stanu zdrowia. Wreszcie przegrane procesy z byłymi pracownikami, przegrane procesy o dostęp do informacji publicznej, trwające procesy o zwrot środków za nienależnie pobrane opłaty oraz groźby sądowe formułowane w stosunku do tych, którzy mają inne zdanie.

Dlatego rozumiem radnych „Przyjaznej Gminy”, że nie garną się do pracy w komisji rewizyjnej. Z dwojgiem radnych wójta w trzyosobowej komisji z góry można przewidzieć, jakie będą jej protokoły. Nie warto ryzykować w sytuacji, gdy wózek coraz bardziej zbliża się do przepaści.

Ustawa o samorządzie gminnym ma już 27 lat. Z jej wejściem w życie wiąże się jedna z najdonioślejszych zmian ustrojowych po 1989 roku, jakim było powstanie samorządu lokalnego. Autorzy nowego prawa  wierzyli, że rady gmin będą dobrze funkcjonującymi organami uchwalającymi prawo i kontrolującymi działania wójta. Z pewnością nie przewidzieli, w jak wielu gminach w Polsce okaże się to fikcją.

Paweł Kończyk

Ten wpis został opublikowany w kategorii Publicystyka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Chcecie to ciągnijcie ten wózek do końca

  1. FRANCISZEK pisze:

    A że trzeba sprawdzić ile pani mecenas miala umow zleceń w tej gminie? Pomijając mowę z kancelria

  2. wrzosowiak pisze:

    I jest problem dla przewodniczącej rady ponieważ podczas sesji Rady radni opozycji odmówili kandydowania w komisji rewizyjnej rady gminy. Nie chcą brać udziału w tym cyrku gdzie wszystko jest zamiatane pod dywan a koszty realizacji inwestycji n.p. w zakresie umowy na budowę jadalni w szkole w Jedlni -Letnisko wzrastają jednym podpisanym aneksem w dniu 25 04 2017 r. o kwotę 163 044,55 zł w stosunku do oferty złożonej przez firmę i wybranej w postępowaniu przetargowym. A jakich to robot dodatkowych zażyczył sobie wielce panujący,które wymagały przedłużenia terminów realizacji ,zwiększenia wydatków prawie o 20% a nie były ujęte w projekcie . Koncert życzeń za gminne pieniądze. Aneks 105/RIGP /2017 .
    W wykazie umów pozycjach przy pozycjach aneksy wpisano bezkosztowo mimo ,że w umowach z wykonawcami określono kary za niedotrzymanie terminów realizacji zadań . Dla wykonawców to jest pewnie bezkosztowo a dla gminy strata . Nie naliczenie kar to zmniejszenie dochodów budżetowych i działanie na szkodę gminy i jej mieszkańców. Proszę policzyć ile aneksów podpisał wójt z Biurem projektowym z Przeworska i jakiej kwoty kar nie naliczyła gmina z tytułu niedotrzymania terminów określonych w umowach.Skarbnik gminy akceptuje takie działanie stawiając kontrasygnatę na takim dokumencie. Co tam 100 tyś zł w tą czy w tą – naiwni mieszkańcy i tak zapłacą podatki – bogata gmina a na ręce nie ma kto patrzeć bo komisji rewizyjnej brak . Jeśli w komisji będą sami swoi to nawet nie odważą się zapytać bo dostaną po łapach i zostaną wykluczeni z klubu poparcia i możliwości kandydowania w następnych wyborach. Przewodniczącej rady życzę aby udało się utworzyć prawdziwą komisję rewizyjną do końca kadencji tej rady a (nie klubu wsparcia dla wójta w którym działanie 2+2 = 5 bo jeśli pan wójt i skarbnik tak wyliczyli to tak należy przyjąć z pewnik i potwierdzić stosownym popisem na dokumencie ) . Powodzenia .

  3. CEBEA pisze:

    Wynik wyborczy jest odzwierciedleniem procedury wyborczej , a nie faktycznie oddanych głosów. Nie można przełożyć liczby oddanych głosów na objęcie stanowisk. Taki mamy w Polsce system wyborczy, że zwycięzca bierze wszystko. Czy oddaje to prawdziwe preferencje wyborców można dyskutować. Ma to swoje zalety jak i wady. Demokracja to specyficzny ustrój.

  4. CEBEA pisze:

    Nie jest moją rolą ocena decyzji radnych opozycyjnych, którzy tak naprawdę nie mają żadnego wpływu na rządzenie w gminie ale pozbawianie się możliwości uczestnictwa w organie kontrolującym działalność wójta i to jeszcze w roku wyborczym jest dużym błędem. Nie można przecież przewidzieć jak to zostało przytoczone w artykule jakie będą protokoły. Radna Drózd pokazała, że można mieć swoje zdanie i jest ono słyszalne.

  5. Wynik wyborczy jest odzwierciedleniem zarówno istniejącego poparcia jak i procedury wyborczej. Na przykład istniejący system JOW (jednomandatowych okręgów wyborczych) w wyborach do rad małych gmin, choć jasny i czytelny dla wyborców, może nie w pełni odzwierciedlać rzeczywistego poparcia istniejącego w gminie.

    Tak było właśnie w 2014 roku. Na radnych z komitetu wyborczego wójta głosowało tylko 30 proc. mieszkańców, na nas 20 proc., a reszta wyborców na pozostałe komitety. To oznacza, że np. przy zastosowaniu ordynacji proporcjonalnej (zwłaszcza z metodą liczenia głosów inną niż d’Hondta) to opozycja miałaby większość w radzie gminy.

    Nie chodzi o to, żeby wracać do tego co było, bo reguły gry były jasne i czytelne dla wszystkich. Chodzi o pokorę. By zwycięzcy, ktokolwiek nimi jeszcze będzie, uzmysłowili sobie, że nie mają monopolu na gminę. I że warto włączać różne środowiska do decydowania o jej przyszłości ale na zasadzie równoprawnej współpracy a nie budowania prywatnego folwarku jednego człowieka.

  6. CEBEA pisze:

    Nie twierdzę, że obecna ordynacja wyborcza jest sprawiedliwa. Ma swoje wady ale dostrzegam również zalety. Niestety ale zmiany ordynacji obarczone są pewną wadą. Partia rządząca kieruje się własnym interesem, a nie racjonalnością. Obecnie procedowane zmiany właściwie to potwierdzają.
    Uważam, że zmiany nie powinny tylko dotyczyć ordynacji. Powinny być całościowe i obejmować zamówienia publiczne, finanse, odpowiedzialność ale i prawa urzędników itd.
    Zgadzam się również, że idealna sytuacja to gdy wszyscy ze sobą współpracują i jedynym wyznacznikiem jest poprawa życia mieszkańców. Chciałbym kiedyś zobaczyć w gminie takich rządzących ale również i taką opozycję. Obecna władza w Jedlni robi bardzo dużo, żeby przegrać i mam nadzieję, że ludzie nie uwierzą w „ciepłą wodę w kranach”, a rozliczą sprawiedliwie.

  7. waldek pisze:

    A ja bym nie radził p. Pasek, żeby ktokolwiek z radnych stojących po jej stronie wchodził do komisji rewizyjnej. Przez ponad 3 lata była marginalizowana przez władze i nie dano jej szansy na pracę w jakiejkolwiek stałej komisji, mimo że zdobyła tak ogromną liczbę głosów. Niech wójt już dojedzie do końca na tym wózku ze swoimi. Ten koniec już niedługo, a potem przyjdzie nowe i zacznie sprzątać ten bałagan. A po starym nikt płakać nie będzie. Amen.

  8. kiso pisze:

    Tak wyglądała praca komisji rewizyjnej : ), lepiej niech sobie sami ciągną ten wózek 🙂 .

    http://jedlnia.org.pl/2013/09/26/nic-innego-nie-moge-zrobic-bo-takie-mam-polecenie-film/

  9. Skrót z posiedzenia komisji rewizyjnej w dniu 8 lutego 2013 roku (rada gminy poprzedniej kadencji). Zaczęło się od tego, że komisja przystąpiła do pracy a urząd (czyli de facto wójt Leśnowolski) odmówił udostępnienia dokumentów twierdząc, że kontrola, do której miała przystąpić komisja, nie jest zgodna z jej planem pracy.

    Bezradni członkowie komisji wezwali na pomoc… pana kamerzystę, czyli pana Kazimierza. 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=Y1_aNxYXct8

  10. oiyt pisze:

    ciekawe dlaczego inni rezygnują 🙂

  11. wrzosowiak pisze:

    W trakcie posiedzenia Rady Ochrony Pracy omówiono program działania Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) na 2018 r. Zaplanowano 72 tys. kontroli, w kręgu zainteresowań PIP będą m.in. jednostki samorządu terytorialnego.

    Zastępca Głównego Inspektora Pracy wyjaśnił, że okręgowi inspektorzy pracy po raz pierwszy w całym kraju przeprowadzą kontrolę stanu zaległości urlopowych w samorządach.
    W czasie narad z okręgowymi inspektorami pracy, które prowadził GIP , wskazywany był wiele razy problem zaległych urlopów.
    Podstawową nieprawidłowością, którą ujawniono w samorządach, jest właśnie zaległy urlop, który przekłada się następnie na konieczność wypłaty ekwiwalentu pieniężnego, co jest niekorzystne dla budżetu państwa . Zapraszamy więc inspektorów do Jedlni -Letnisko .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *