Co za myśli pod tą rogatywką?

Lub też beretem czy kapeluszem, bo w naszym świętokrzyskim środowisku te trzy nakrycia głowy nosimy do harcerskiego munduru. Może powinnam być bardziej powściągliwa, jednak chciałabym trochę tych myśli ujawnić.

Po części – jako kontynuację do wcześniejszego tekstu o Wykusie i Wąchocku. Przede wszystkim jednak – dla zupełnie nowej perspektywy i „odczarowania” harcerstwa. A to dlatego, że dość często zdarza nam się spotkać przekonania rozmijające się z rzeczywistością. Może podzielasz jedno z nich i będę miała szansę przedstawić Ci moją perspektywę? Może nie masz ich wcale i to pierwsze Twoje zetknięcie się z harcerstwem? Jesteś ciekawy co szczerego chcę powiedzieć z własnego punktu widzenia?

Zazwyczaj nie zastanawiamy się nad tym tak „filozoficznie”. Po prostu bierzemy sprawy, jakimi są i robimy swoje – zbiórki, obozy czy uroczystości patriotyczne. Czasami zdarzają się jednak okoliczności – na przykład takie jak ta – gdzie musimy trochę pochylić się nad tym, co nami kieruje. Jak to jest, że akurat ten student jest instruktorem i drużynowym harcerskim? Dlaczego to właśnie te dwie, trzy licealistki należą do drużyny wędrowniczek? Według mnie z naszymi rówieśnikami więcej nas łączy niż dzieli. To sytuacje i konteksty sprawiają, że jesteśmy w stanie zupełnie inaczej spożytkować nasze przymioty. A ponieważ Zlot Bratnich Drużyn na Wykusie i w Wąchocku jest jedną z takich szczególnych sytuacji, w jego świetle chciałabym ujawnić trochę prawdy o jego organizatorach.

Bądź godny Polski

Mamy kilka cech zależnych po prostu od wieku

To chyba zawsze pozostanie normą, że „młodzież się musi wyszumieć”. Ale w pozytywnym kontekście – potrzeby wyzwań, rozpierającej energii, chęci działania. To nie jest żadną naszą zasługą, po prostu taki wiek. Inną sprawą jest odpowiednie ukierunkowanie tych sił. I to nie tylko w taki sposób, który nie będzie dla nas niebezpieczny czy szkodliwy, ale jeszcze przyniesie jakiś wymierny pożytek. Harcerze bardzo starają się okiełznać ten żywioł. Niekoniecznie sami z siebie, zwłaszcza ci młodsi. Jednak przez wzajemne wychowywanie możemy osiągnąć w tym tak dobre efekty jak ogólnopolskie, trzydniowe uroczystości. Młodsi współzawodniczą i przeżywają przygodę, jednocześnie stopniowo wdrażając się do służby. Starsi podejmują wyzwania, uczą się odpowiedzialności, prowadzą młodszych. Potrzeba przy tym co prawda trochę harcerskiego sprytu, by wszystko udało się ubrać w formę porywającą i dopasowaną do każdego. Starania jednak warte są trudu, bo z takich pokładów mocy będzie można czerpać w przyszłości nieprzerwanym strumieniem.

Wydaje mi się jednak, że kwestia młodzieńczej energii nie budzi większych zastrzeżeń. Natomiast jest kolejna, która może powodować już pewne zwątpienie. Mam tu na myśli twierdzenie, że…

Pragniemy spełniać nasze ambicje

A współczesnych nastolatków i młodych dorosłych powszechnie nie postrzega się jako szczególnie ambitnych. Bardziej prawdopodobny jest marazm, bylejakość i niechęć do podejmowania odpowiedzialności za wymagające działania. Wszak energii potrzeba nawet w grach komputerowych i kontaktach towarzyskich, także tych wirtualnych. Ciężko jednak powiedzieć, że młodzież zaspokaja przy tym jakieś poważniejsze ambicje czy podejmuje wyzwania. I takie obserwacje niechybnie prowadzą do wniosku, że dorośli, wyrastający z takiego pokolenia, są niezaradni, roszczeniowi i pozbawieni pomysłu na swoje życie. Nie ma w takich obserwacjach zbytniego wyolbrzymienia. W drużynach harcerskich staramy się jednak temu zapobiegać. Stawiając wyzwania odpowiednio trudne i atrakcyjne, wzbudzamy w chłopakach i dziewczynach potrzebę doskonalenia się i zdobywania kolejnych umiejętności. W takich okolicznościach jak uroczystości patriotyczne na Wykusie i w Wąchocku, może wydawać się to trudne, ale mamy na to swoje sposoby. O kilku wspomniałam już powyżej, pozostałe możesz poznać naocznie. Przy tym wszystkim muszę jednak przyznać, że dzielimy z naszymi nieharcerskimi rówieśnikami nie tylko pozytywne strony.

Mamy też kłopotliwe wady

Każdy według własnego uznania, ale nie tylko. Ponieważ nie tylko te cechy, które można przekuć na zalety, wiążą się z naszym wiekiem. Przymioty takie jak porywczość, upartość i lekkomyślność podlegają raczej nieustannym zmaganiom i łagodzeniu ich skutków. Z tą różnicą, że zazwyczaj nasze słabe punkty nie ograniczają się do konsekwencji wyłącznie dla nas samych, dla każdego z osobna. Ponieważ jesteśmy jedną organizacją i z samego założenia działamy w mniejszych i większych zespołach, wszystko automatycznie odbija się na innych. Jeżeli drużynowy jest porywczy to do pochopnego działania pociąga całą drużynę. Jeżeli zastępowa będzie uparta to niekoniecznie w słusznych przekonaniach będzie trwała łącznie z całym zastępem. Jeśli jakiś wychowawca jest lekkomyślny czy nieodpowiedzialny to… nawet nie muszę dopowiadać. Czy te cechy są stosunkowo silniejsze czy słabsze niż u naszych pozostałych równolatków – trudno porównywać. Harcerstwo nie jest nieskazitelne, bo tworzą je ludzie, którzy nie tylko różnią się od siebie (co rodzi konflikty), ale sami w sobie są niedoskonali (co konflikty zaostrza i powoduje kolejne problemy). Całe szczęście i nadzieja jednak w tym, że zakładamy pracę nad sobą. Lecz gdy wiele spraw układa się nie po naszej myśli…

Targają nami wątpliwości…

i czasami dopada też zniechęcenie. Zadania zdają się być za trudne lub,co gorsze, bezsensowne. Wydaje nam się nieraz, że nasze działanie ma znikome skutki, a towarzyszy mu nieproporcjonalnie dużo przeszkód. Chyba najtrudniejsze są te momenty, gdy odnosimy wrażenie, że harcerstwo nie pasuje do współczesnych czasów i ludzi. Zastanawiamy się czy właśnie w ten sposób chcemy spędzać większość naszego czasu wolnego i brać na siebie tyle zobowiązań. Czy otrzymujemy równie dużo, co dajemy od siebie?

Na takie pytania nie ma jednoznacznych odpowiedzi i zazwyczaj każdy szuka ich na własną rękę. Nieoceniony okazuje się przy tym drugi człowiek. Harcerz, który cały ubłocony i umęczony wraca z rajdu ze śpiewem na ustach i radością w oczach. Rodzic, który niespodziewanie podziękuje za przeprowadzoną zbiórkę, o której córka opowiadała przy obiedzie. Nieznajomy, który pozdrowi z uśmiechem zastęp lub zagadnie skąd przyjechaliśmy na zimowisko. Przedsiębiorca, który zechce wspomóc transport sprzętu obozowego czy radny miejski, który przychylnym okiem spojrzy na prośbę o harcówkę. Każda osoba na uroczystościach patriotycznych, które współorganizujemy. Oni wszyscy, Wy wszyscy, utwierdzacie nas w przekonaniu, że nasze działania zmierzają w właściwym kierunku.

Zatem może akurat tego czerwca pojawisz się na Wykusie i w Wąchocku, przyjrzysz się naszym staraniom, najmłodszym uczestnikom i najstarszym organizatorom, i porozmawiasz z nami o tym czy warto, byśmy nadal trzymali się tego kierunku?

pwd. Agata Świątek
Sztab ZBD 2018
Kontakt: zbd.wykus@zhr.pl
www.facebook.com/zlotbratnichdruzynwykus

Ten wpis został opublikowany w kategorii Publicystyka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *