Kiedy zadajesz pytania, jesteś złym człowiekiem

Rozmowa z Anną Stysiek – byłą przewodniczącą Rady Rodziców przy szkole w Myśliszewicach

Paweł Kończyk: Zacznijmy od przypomnienia zarzutów dotyczących szkoły w Myśliszewicach, które sformułowała Pani na sesji Rady Gminy w dniu 16 października 2017 roku.

Anna Stysiek: Na sesji informowałam o braku środków higienicznych w szkolnej łazience, takich jak mydło, papier toaletowy czy ręczniki papierowe. My, rodzice dzieci uczęszczających do szkoły, musieliśmy zaopatrywać w nie szkołę. Dostawa takich środków zamówiona przez szkołę przyszła dopiero w dniu 2 listopada.

Czyli już po sesji i po publikacji artykułu na temat Pani wystąpienia na sesji na portalu www.jedlnia.org.pl?

Tak, bo dyrekcja już wtedy spodziewała się kontroli z kuratorium. Gorączkowe przygotowania zaczęły się już od 30 października.

Wcześniej finansowaliście zakup tych środków z własnej kieszeni?

Tak. Kupowaliśmy środki higieniczne i przynosiliśmy do szkoły. W zerówkach to było na przykład mydło i ręczniki papierowe. W drugiej klasie, w której obecnie mam córki – ręczniki papierowe. Papier toaletowy córki musiały mieć w plecaku i używać we własnym zakresie.

Mam przed sobą pismo z Kuratorium Oświaty w Warszawie Delegatura w Radomiu z 5 grudnia 2017 roku, stanowiące odpowiedź na Pani zarzuty. Jest tutaj wytłuszczona informacja, że „pouczono dyrektora, że należy zadbać o to, by wszelkie podręczniki, materiały edukacyjne, materiały ćwiczeniowe do obowiązkowych zajęć z zakresu kształcenia ogólnego zostały zapewnione dla uczniów przez szkołę przed rozpoczęciem kolejnego roku szkolnego”.

Zgadza się. Na sesji mówiłam również o zbieraniu przez szkołę od rodziców klas VII i II gimnazjum pieniędzy na ćwiczeniówki. W tych klasach znam sytuację doskonale, nie wiedziałam wtedy, czy w innych klasach także zbierano opłaty. Kiedy w październiku córka, uczennica klasy VII, poinformowała mnie, że mają przynieść po 6 zł na ćwiczeniówki od historii, zadzwoniłam do szkoły. Zapytałam panią dyrektor, czy wie coś na temat tych opłat. Dyrektorka potwierdziła, że zna temat składek na ćwiczeniówki i jeśli chodzi o klasy VII, to ćwiczeniówki od historii już dotarły do szkoły, ale z tego co pamięta, to będą następne składki na ćwiczeniówki do co najmniej kolejnych dwóch przedmiotów. Nie pamiętała dokładnie do jakich. Ćwiczeniówki te nie były uwzględnione w „Zestawie podręczników oraz materiałów ćwiczeniowych, Szkoła Podstawowa, Rok szkolny 2017/2018”.

Poinformowałam ją wtedy, że nie może żądać opłat za owe ćwiczeniówki, ponieważ powinny one być zakupione z dotacji celowej, którą gmina dostaje na każdego ucznia. Szkoła żądając takich opłat, łamie art. 22 ac ustawy o systemie oświaty. Jeżeli zabraknie pieniędzy z dotacji to art. 2 2ai mówi dokładnie jak należy postępować:


Art. 22ai. 1. Dyrektor szkoły podstawowej, za zgodą organu prowadzącego, może ustalić:
1) w zestawie, o którym mowa w art. 22ab ust. 4 pkt 1, podręczniki lub materiały edukacyjne, których koszt zakupu dla ucznia przekracza odpowiednio kwoty dotacji celowej, o których mowa w art. 22ae ust. 5 pkt 1 i 3-3b, z uwzględnieniem ust. 5a;
2) materiały ćwiczeniowe, których koszt zakupu dla ucznia przekracza odpowiednio kwoty dotacji celowej, o których mowa w art. 22ae ust. 5 pkt 2 i 4, z uwzględnieniem ust. 5a.
2. W przypadku, o którym mowa w ust. 1, różnicę między kosztem zakupu dla ucznia kompletu podręczników lub materiałów edukacyjnych oraz zakupu materiałów ćwiczeniowych a wysokością kwot dotacji celowej, o których mowa w art. 22ae ust. 5, z uwzględnieniem ust. 5a, pokrywa organ prowadzący szkołę podstawową.

[Ustawa z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty, Dz. U. z 2017 r. poz. 2198, 2203 i 2361]

Pani dyrektor bardzo nerwowo zareagowała na moje słowa. Oświadczyła, że nie mam racji, nie ma takich przepisów i będzie tak jak ona postanowiła. Oświadczyłam więc, że jeżeli takie jest jej stanowisko, ja załatwię tę sprawę we własnym zakresie. Bardzo szybko jednak zmieniła zdanie i pieniądze dla klas VII zostały natychmiast zwrócone. Z pisma kuratorium wynika, że „podczas kontroli przeprowadzonej przez tę instytucję wyjaśniła, że nauczyciel od historii poprosił uczniów o wpłatę po 6 zł na ćwiczenia, co potwierdzają wyniki ankiety [przeprowadzonej wśród uczniów – przyp. red.]. Zostały one jednak zakupione z dotacji celowej na podręczniki oraz z dodatkowych funduszy pozyskanych od organu prowadzącego, czego potwierdzeniem są zamówienia ofert złożone w dniu 29.09.2017 r. Zdaniem Dyrektora pieniądze zebrane od dzieci zostały oddane skarbnikom klasowym”.

Z tłumaczenia dyrektorki wynika więc, że żądała od nas w październiku pieniędzy za podręczniki zakupione z funduszy publicznych. Interesujące jest także, że do dnia dzisiejszego klasy VII nie otrzymały tych ćwiczeniówek, a więc wydała dotację celową i fundusze gminy na książki, które trzyma w magazynie i nie udostępnia uczniom.

Trochę inna sytuacja była w klasie II gimnazjum. Tutaj opłat za ćwiczeniówki do historii 8 zł i biologii 8 zł zażądano od rodziców na pierwszym zebraniu klasowym w dniu 14 września 2017 roku. Zaznaczyć trzeba, że akurat te książki były uwzględnione w „Zestawie”, więc już wiosną były zatwierdzone jako bezpłatne. Mimo to szkoła zbierała na nie składkę. Uczniowie otrzymali te ćwiczeniówki, a rodzice odzyskali pieniądze dopiero 15 listopada 2017 roku. Działanie dyrektorki było co najmniej karygodne, żeby nie użyć mocniejszych słów. W zasadzie wnioski nasuwają się same.

Pismo z kuratorium 1

Pismo z kuratorium 2

Pismo z kuratorium 3

Pytała też pani na sesji, gdzie zniknęło 10 tys. zł ze składek na Radę Rodziców. Czy może Pani rozwinąć ten temat, przedstawić sprawę naszym czytelnikom?

Zaczęło się od festynu zorganizowanego w dniu 3 października 2015 roku na placu kościelnym w Groszowicach przy okazji poświęcenia przyszłej przychodni zdrowia. Festyn organizowała Rada Rodziców. Rodzice każdej z klas dostarczali ciasto. Był robiony smalec, zostały zorganizowane ogórki, przygotowano grill i inne atrakcje. Organizacją i obsługą stoisk zajęli się rodzice i nauczycielki. Obsługa polegała na sprzedaży zgromadzonych produktów mieszkańcom przybyłym na festyn. Wszyscy chętnie kupowaliśmy i płaciliśmy za oferowane na straganach towary, bo mieliśmy świadomość, że utarg zostanie przeznaczony na cele szkolne. Decyzja, na co konkretnie zostanie przeznaczony zarobek z festynu, zawsze należała do Rady Rodziców i podejmowana była na zebraniu plenarnym.

Niemal rok później, to jest 14 września 2016 roku, na pierwszym zebraniu w nowym roku szkolnym wszyscy rodzice dostali roczne rozliczenie od ustępującej Rady Rodziców z wyszczególnionymi dochodami i wydatkami. Na tym zebraniu zostałam wybrana do Rady Rodziców i zauważyłam, że w sprawozdaniu nie jest uwzględnione rozliczenie za ten festyn. Rozliczono tylko festyn z czerwca 2016 roku. Zaczęłam pytać, jaka to była kwota i dlaczego nie jest uwzględniona w rozliczeniu. Otrzymałam dziwnie brzmiącą odpowiedź, że w październiku 2015 roku z okazji Dnia Nauczyciela ks. proboszcz Wojciech Waniek z wójtem Piotrem Leśnowolskim przekazali darowiznę Radzie Rodziców i że to właśnie było te 10 tys. zł tytułem rozliczenia festynu. Trochę mnie zdziwiła taka właśnie informacja. Nadal chciałam się dowiedzieć, dlaczego tych pieniędzy nie uwzględniono w dochodach i nie ma informacji, na co one zostały wydane. Ponieważ nie otrzymałam nigdzie odpowiedzi, zadałam to pytanie na posiedzeniu Rady Rodziców. Z Rady Rodziców nikt mi nie odpowiedział. Pani dyrektor natomiast zaczęła tłumaczyć, że pieniądze zostały przeznaczone na jakieś drobne remonty szkolne. Zaczęłam dopytywać: na co konkretnie? Pani dyrektor nie potrafiła odpowiedzieć. Stwierdziłam, że nawet jeśli nie pamięta, na co poszły pieniądze, powinny być na to jakieś faktury uwzględnione w rozliczeniu. Wtedy z pomocą dyrektorce przyszedł wicedyrektor Tomala, który stwierdził, że pieniądze zostały przeznaczone na układanie kostki na parkingu szkolnym. No ale na układanie kostki również powinna być faktura – nie dawałam za wygraną. Więc pani dyrektor powiedziała przy wszystkich: „Mam fakturę. Jest u mnie. Zapraszam panią do gabinetu po zebraniu”.

Poszła Pani?

Poszłam po zebraniu. Weszłam do pokoju pani dyrektor a ona wtedy stwierdziła, że nie ma żadnej faktury. Ja na to: „Ale przecież pani mówiła przy wszystkich na Radzie, że jest. Dlaczego pani to powiedziała?”. „A tak przy rodzicach powiedziałam” – stwierdziła.

Pani dyrektor chciała dobrze wypaść przy rodzicach?

Na to wygląda. Zdziwiło mnie, że nie odzywał się nikt z zarządu zeszłorocznej Rady Rodziców, ani z komisji rewizyjnej. Przecież to nie dyrektor prowadzi księgowość i nie on odpowiada za wydatki Rady Rodziców.

W każdym bądź razie okazało się, że pani dyrektorka nie ma faktury. Poprosiłam o zeszyt protokołów. Nagle pani dyrektor stwierdziła, że jest późna pora (faktycznie już było po godz. 19.00) i ona nie ma czasu czekać na to, aż ja sobie przeczytam. Więc poprosiłam o zgodę na sfotografowanie dokumentów. Uzyskałam zgodę. Zrobiłam zdjęcia kilku ostatnich stron zeszytu protokołów, bo na więcej mi nie pozwoliła. W międzyczasie wywiązała się z dyskusja z wicedyrektorem Tomalą, który zaczął mnie pytać, po co ja to drążę, o co mi chodzi. Odpowiedziałam, że chodzi mi o kilka rzeczy. Między innymi interesuje mnie umowa cywilnoprawna na kwotę 2 400 zł, którą 2 stycznia 2012 roku wójt Leśnowolski podpisał z Adamem Tomalą na doradztwo w zakresie oświaty, sportu, przeprowadzanie kontroli dokumentacji związanej z funkcjonowaniem placówek oświatowych na terenie gminy Jedlnia-Letnisko.

Umowa Adam Tomala

Pytanie: w czym konkretnie doradzał pan Adam Tomala?

Dobre pytanie. Sama się zastanawiam, bo po przeczytaniu w 2012 roku statutu szkoły, oczywiście zdobytego po wielkich trudach, bo się okazało, że i statut jest tajny, doszłam do wniosku, że jest on nieaktualizowany co najmniej od 2007 roku, a przez to niedostosowany do zmieniającego się prawa oświatowego. W 2007 roku zmieniła się ustawa o systemie oświaty i statut też powinien zostać zaktualizowany. Zwłaszcza, że były to istotne zmiany. Wiele razy rozmawiałam na temat aktualizacji dokumentów szkolnych czy regulaminów zarówno z wójtem jak i z ówczesną kierownik (naczelnik) wydziału edukacji panią Świdzikowską oraz z dyrektorką Wójtowicz, a potem z Maciejewską-Pawłowską. Żadna z pań nigdy nie wspomniała o Adamie Tomali. Sądzę, że nie miały pojęcia, że wójt płaci komuś 2.400 zł miesięcznie za doradztwo w zakresie oświaty.

Podsumowując tę część naszej dyskusji: nie mogła Pani uzyskać różnych dokumentów, zwłaszcza dotyczących budowy parkingu z kostki brukowej, był problem z ustaleniem, kto podjął decyzję w tej sprawie…

Zebranie Rady Rodziców i rozmowa w gabinecie pani dyrektor odbyły się w dniu 28 września 2016 roku. W dniu 3 października 2016 roku złożyłam i do pani dyrektor, i do pani Podsiadłej – przewodniczącej Rady Rodziców pisma, w których poprosiłam o natychmiastowe udostępnienie pełnej dokumentacji działalności Rady Rodziców za rok szkolny 2015/2016, w tym kserokopie protokołów z posiedzeń Rady, wykaz dochodów i wydatków, kserokopie faktur.

Dostałam odpowiedzi, które już Pan publikował na swoim portalu. Zadziwiające w piśmie pani dyrektor było stwierdzenie, iż nie posiada dokumentów Rady Rodziców, choć z regulaminu wynika, że ona jest odpowiedzialna za ich przechowywanie. Zamiast tego była odpowiedź, że księga protokołów i pełna dokumentacja jest w posiadaniu przewodniczącej Rady Rodziców, czyli Moniki Podsiadłej. Trzeba pamiętać, że zaczął się już następny rok szkolny. Więc dokumentacja z tamtego powinna być zamknięta i zabezpieczona u dyrekcji szkoły. Zwłaszcza, że Podsiadła postanowiła od następnego zebrania założyć nowy zeszyt protokołów mimo, że w starym było jeszcze wiele wolnych stron. Nie sądzę, że to był przypadek.

Z kolei od Moniki Podsiadłej dostałam odpowiedź, że zgodnie z ich nowym regulaminem, który na początku nowego roku szkolnego przyjęła stara Rada Rodziców, dokumenty nie będą udostępniane rodzicom dzieci uczęszczających do szkoły. Taki zapis jest niezgodny z aktami prawnymi wyższego rzędu, Rada Rodziców nie może sobie uchwalać regulaminu sprzecznego z Konstytucją czy ustawami. Zresztą legalność tego nowego regulaminu stoi pod znakiem zapytania, gdyż w dniu 14 września przyjęła go stara Rada Rodziców, która de facto nie była już radą, bo jej kadencja kończyła się 31 sierpnia. Zrobiono to pół godziny przed wyborem nowych władz.

Pismo Moniki Podsiadłej

Czy potem otrzymała Pani jakieś dokumenty?

Nie dostałam żadnej odpowiedzi. W lutym 2017 roku, przy okazji zupełnie innej sprawy, poszłam porozmawiać z wójtem Leśnowolskim. Był w gabinecie razem z panem Ruszkowskim. Poruszyłam kilka tematów dotyczących szkoły. Między innymi poprosiłam o wyjaśnienie sprawy rozliczenia festynu, bo przewodnicząca Rady Rodziców odsyła mnie do organu prowadzącego. Wiem, że takie odsyłanie nie ma żadnej podstawy prawnej ale skoro mi tak odpisała to ja przychodzę i pytam, prosząc, by ktoś się tym zainteresował i może wyjaśnił.

Czyli kontaktuje się pani z organem prowadzącym – z wójtem.

Tak. Wójt zobowiązał się wyjaśnić ten temat.

Rozumiem, że od rozmowy w lutym 2017 roku nic się nie zmieniło, bo dochodzimy do październikowej sesji Rady Gminy, w czasie której już publicznie zadaje Pani wójtowi te same pytania.

Od lutego do października nie dostałam od wójta żadnej odpowiedzi. Dlatego ponowiłam na sesji pytanie, do kogo mam napisać w tej sprawie. Jaki pracownik organu prowadzącego ma wgląd w dokumenty Rady Rodziców, bazując na odpowiedzi, którą otrzymałam od przewodniczącej Rady Rodziców Moniki Podsiadłej.

Jakie były skutki Pani wystąpienia na sesji i późniejszej publikacji informacji na ten temat na portalu jedlnia.org.pl? Słyszałem, że nie zostawiono tego bez echa ale nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu…

Sesja była 16 października. 3 listopada dostałam zawiadomienie o zebraniu w szkole w Myśliszewicach w dniu 7 listopada, na które jednocześnie zapraszała pani dyrektor Kwiatkowska i przewodnicząca Rady Rodziców Monika Podsiadła. Wydało mi się to dziwne, bo nigdy tego rodzaju zebrania nie były u nas w szkole praktykowane. Albo była Rada Rodziców, albo zebrania klasowe. Czekałam, co z tego wyniknie. Okazało się, że na to zebranie zostały zaproszone wszystkie „trójki klasowe”, a mamy 14 oddziałów, wychowawcy poszczególnych klas, pani pedagog, radny Karol Rzeszowski (chociaż on akurat nie ma dzieci w naszej szkole), radny Piotr Piaseczny z Lasowic. Zebranie było zaplanowane na ponad 60 osób, ale nie wszyscy przyszli. Za stołem prezydialnym zasiedli: wójt Leśnowolski, pani sekretarz Romanowska, pani dyrektor Anna Kwiatkowska, pan wicedyrektor Adam Tomala, radna Monika Podsiadła i ksiądz proboszcz Wojciech Waniek.

To musiało wyglądać bardzo oficjalnie…

Bardzo oficjalnie wyglądało. Nawet zielone sukno zarzucono na stół. Czekaliśmy z zaciekawieniem na to, co się wydarzy. Streszczę może w kilku zdaniach, bo ten żenujący spektakl trwał prawie godzinę. Zaczęła pani dyrektor. Opowiadała o tym jak ona bardzo ciężko w tej szkole pracuje, że się bardzo stara, że dzięki niej i wójtowi tak wiele jest robione a jest tu jedna matka, której się ta praca nie podoba i matka ta mąci w środowisku, wysuwając oszczerstwa. Oczywiście nie padły z jej strony żadne konkrety. Wszystkie osoby przemawiające, oprócz pani Romanowskiej, która nie odezwała się wcale, po kolei wygłaszały peany pochwalne na własną cześć i osób siedzących za stołem.

Z tych monologów dowiedzieliśmy się, że przemawiający są wspaniali, a my jako rodzice powinniśmy się cieszyć, bo jest lepiej niż w niektórych szkołach w Radomiu. Opowiadali, że z rozliczeniem festynu było wszystko w porządku, że faktycznie ksiądz Waniek przekazał pieniądze pani Monice Podsiadłej, ona ma wyciągi i faktury za układanie kostki, a samą kostkę, zakupioną z funduszu sołeckiego kilka lat temu na ułożenie chodnika, przekazała na ułożenie parkingu przy szkole jako sołtys Myśliszewic. Generalnie jako rodzice powinniśmy im wierzyć na słowo, skoro takie tuzy potwierdzają, że tak było, to znaczy, że tak było. W głowie się nie mieści, że jakaś matka ma wątpliwości i prosi o ksero.

Wójt opowiadał o poświęceniu pani dyrektor Kwiatkowskiej w czasie rozbudowy szkoły. Stwierdził, że osobiście sprawowała nadzór inwestorski, żeby gmina nie musiała komuś za to płacić. Kłamał jak zwykle. W wykazie umów znalazłam umowę nr 278/2015/RIGP z dnia 12.11.2015 r. opiewającą na kwotę 3.198 zł brutto za nadzór (etap I) i umowę nr 200/RIGP/2016 na kwotę 3.240 zł brutto za nadzór (etap II).

Nadzór inwestorski przy bodowie w ZSO w Myśliszewicach 1

Nadzór inwestorski przy budowie w ZSO w Myśliszewicach 2

Wójt, w czasie przemówienia, złożył obietnicę wybudowania przy naszej szkole boiska. Koszt tej inwestycji to 400 tys. zł. 290 tys. zł zamierza pozyskać ze środków zewnętrznych, natomiast pozostałą część dołoży ze środków własnych gminy. Obawiam się, że jest to kolejna obietnica bez pokrycia. Od wielu lat słyszymy o budowie boiska, o budowie przedszkola itp. Trzymam jednak kciuki aby tym razem się powiodło.

Zebranie trwało około godziny. To był typowy lincz. Wypowiadali się niemal wszyscy przy stole prezydialnym – wójt, dyrektorka, wicedyrektor, przewodnicząca Rady Rodziców i ksiądz proboszcz. Na końcu głos zabrał ksiądz proboszcz Wojciech Waniek. Potwierdził, że przekazał w gotówce 10 tys. zł Monice Podsiadłej. Stwierdził, że ubolewa, bo nie wie co się ze mną stało. A przecież taką dobrą parafianką byłam. Do tej pory pomagałam mu, wspomagałam przy organizacji komunii i nawet w tym roku mu pomagałam, chociaż żadne moje dziecko do komunii nie przystępowało. Zastanawia się, dlaczego ja w ogóle pytam o te pieniądze.

Brzmi jak przemawianie do dziecka, żeby się poprawiło…

Tak. Dokładnie tak to zabrzmiało.

Czy odniesiono się do pozostałych zarzutów, które przedstawiła pani na sesji?

Nie. Nikt z przemawiających nie odniósł się do żadnego z pozostałych zarzutów. Nie planowano żadnej dyskusji czy wypowiedzi publiczności. Wójt nawet nie zamierzał rozmawiać z rodzicami, nie zapytał jak wygląda sprawa dodatkowych opłat na książki, papier ksero czy przynoszenia środków higieny do szkoły. Po tym jak skończył przemawiać proboszcz wstał wicedyrektor i oznajmił na zakończenie: „Dziękujemy państwu. Powiedzieliśmy już, co mieliśmy do powiedzenia”. Wtedy ktoś z widowni zaprotestował: „Jak to koniec spotkania? Niech głos zabierze przynajmniej pani Stysiek”. Wtedy pozwolono mi mówić. Więc wstałam, wyciągnęłam dokumenty, powiedziałam, że nie znalazłam w rozliczeniu, które jako rodzice dostaliśmy, tych 10 tys. zł. Nie ma ich wykazanych ani w dochodach, ani w wydatkach. Więc jako delegat klasy do Rady Rodziców zadałam pytanie pani dyrektor i pani przewodniczącej Rady Rodziców, co się stało z pieniędzmi i poprosiłam o dostęp do dokumentów. Od jednej i drugiej dostałam odpowiedź negatywną. Wtedy głos zabrała Ewa Kupis, która w tym roku jest wiceprzewodniczącą Rady Rodziców, pytając mnie, na jakiej podstawie chcę dostać te dokumenty. Wyjaśniłam, że na takiej podstawie, że – jak każdy rodzic – mam prawo wglądu do nich. Za chwilę pani Nina Karcz, żona byłego radnego Krzysztofa Karcza z komitetu wójta Leśnowolskiego zadała pytanie, po co ja chcę to wiedzieć?

Cały czas towarzystwo uświadamiało panią, że błądzi.

Nie wolno pytać, bo jest się wtedy złym rodzicem, złą parafianką, złym człowiekiem.

Nie do pojęcia…

Pani Podsiadła powiedziała, że faktury absolutnie nie pokaże. Ostatecznie może się zgodzić na to, żeby tegoroczna komisja rewizyjna obejrzała fakturę. Wstał wtedy pan Pomarański, który siedział obok mnie i oświadczył, że on w tym roku jest przewodniczącym komisji rewizyjnej (muszę mu wierzyć na słowo, bo nie mam wglądu do protokołów, a na stronie szkoły, w miejscu gdzie powinien być wpisany skład komisji rewizyjnej, jest puste miejsce)…

Wyjaśnijmy o jaką komisję rewizyjną chodzi.

Komisję rewizyjną Rady Rodziców na rok szkolny 2017/2018. Pan Pomarański powiedział, że on nie będzie badał tej sprawy, nie chce oglądać faktury i już dzisiaj to oświadcza.

Ciekawe podejście. Komisja rewizyjna jest przecież od badania, od wyjaśniania spraw spornych.

Każdy wniosek muszą rozpatrzeć.

Osoby, które mają na coś wpływ, pokazały, że jest Pani sama…

Reszta rodziców siedziała cicho. Miałam wrażenie, że są zdziwieni, zastraszeni. Sposób poprowadzenia zebrania wskazywał na to, że jego celem było pokazanie, że jeśli ktoś pójdzie moją drogą i zacznie zadawać pytania, to spotkają go takie same nieprzyjemności jak mnie.

Jak wyjaśniłam, o co mi chodzi, to wstał wicedyrektor i mówi: „Ojej! No i co? Wygląda na to, że doszło do jakiegoś wielkiego nieporozumienia. Okazuje się, że pani chciała dobrze, i pani Podsiadła też chciała dobrze. Tymczasem wszystko jest w porządku.” Monika Podsiadła oświadczyła, że złożyła do sądu pozew cywilny przeciwko mnie, bo udostępniłam Pańskiemu portalowi pismo, które wysłała mi jako odpowiedź, a ona sobie tego nie życzy, bo artykuły na tym portalu czytają jej dzieci.

Wójt z proboszczem zaczęli mnie straszyć, że poniosę koszty tego procesu. Odpowiedziałam, że są w błędzie, bo koszty ponosi strona przegrana, a ja z pewnością nie przegram. Dalej proboszcz tłumaczył, że lepiej będzie żeby do procesu nie doszło, bo pewnie będzie wzywany jako świadek. Następnie straszono mnie, że Podsiadła zażąda zasądzenia ogromnej nawiązki na rzecz naszej szkoły. Proboszcz z wójtem zaczęli przekonywać publiczność, że oni doskonale wiedzą, że przegram ten proces. W odpowiedzi ośmieliłam się podważyć ich kompetencje oraz wiedzę prawniczą w tym temacie i powiedziałam, że bardzo chętnie wpłacę pieniądze na rzecz naszej szkoły ale pod warunkiem, że przegram proces. Na tym zebranie się skończyło.

I, tak jak zapowiedzieli, przyszło zawiadomienie z sądu?

Przyszło zawiadomienie z sądu, ale o dziwo to pani dyrektor Kwiatkowska wspólnie z panią przewodniczącą Podsiadłą złożyły pozew cywilny z art. 212 kk o zniesławienie. Opłata sądowa 300 zł została wniesiona z rachunku bankowego szkoły w Myśliszewicach. Kancelarią reprezentującą pozywające jest Kancelaria Pana Włazłego, obsługująca Urząd Gminy. Co ciekawe, nie żądają zasądzenia pieniędzy na rzecz szkoły tylko na PCK i to bez określenia kwoty.

Zastanawiam się czy Kancelaria w tej konkretnej sprawie działa za pieniądze publiczne, czy też za prywatne pieniądze pani dyrektor i pani Podsiadłej?

Nie sądzę, że za prywatne pieniądze, bo już sam pozew został opłacony z rachunku szkoły, nie z prywatnego rachunku jednej czy drugiej pani.

Powiedziała Pani, że w szkole brakowało pieniędzy na środki higieniczne. Jak widać na pozew sądowy pieniądze się znalazły.

Dyrekcja zaprzecza, że rodzice musieli dostarczać do szkoły środki higieniczne. A ja mam skserowany dzienniczek mojego dziecka. Tu jest prośba z 5 września o przyniesienie ręcznika papierowego. A tu 12 września świetlica szkoły zwraca się z prośbą o wpłatę w wysokości 5 zł na semestr na materiały plastyczne. Byliśmy do tego przyzwyczajeni, bo to nie była pierwsza taka prośba.

Fragment Dzienniczka Ucznia

Fragment Dzienniczka Ucznia

Kolejna sesja Rady Gminy odbyła się 11 grudnia 2017 roku. Radna Renata Pasek zadała wójtowi Leśnowolskiemu pytanie czy wójt wyjaśnił sprawy, o których Pani mówiła na październikowej sesji. W odpowiedzi wójt stwierdził, że dokonał kontroli i nie stwierdził żadnych nieprawidłowości. Powiedział, że żadne Pani zarzuty się nie potwierdziły. Jednak wójt przemilczał fakt, że kontrolę w szkole w Myśliszewicach przeprowadziło również kuratorium. Miało to miejsce w dniu 6 listopada oraz 27-28 listopada 2017 roku. W przeciwieństwie do wójta kuratorium stwierdziło, że w szkole miały miejsce nieprawidłowości.

Kontrola wykazała wiele niedociągnięć i nieprawidłowości, mimo, że szkoła miała bardzo dużo czasu na przygotowanie się, bo dyrekcja wiedziała, że po pierwszej kontroli przeprowadzonej 6 listopada będzie następna.

Cytuję z protokołu pokontrolnego: „Pouczono dyrektora, że należy zadbać, by wszelkie podręczniki, materiały edukacyjne, materiały ćwiczeniowe do obowiązkowych zajęć zostały zakupione przez szkołę dla uczniów przed rozpoczęciem roku szkolnego. Kuratorium potwierdziło, że zamówienie na niektóre podręczniki było złożone po rozpoczęciu roku szkolnego. Dalej: „Zdaniem połowy ankietowanych uczniów w toaletach nie zawsze zapewnione są artykuły sanitarno-higieniczne, mydło, ręczniki papierowe. Co dziesiąty uczeń wskazał w ankiecie, że należało dostarczyć je do szkoły, w związku z czym wydano dyrektorowi szkoły zalecenie z określeniem terminu jego realizacji.”

Następna sprawa dotyczyła świetlicy i połączonej z nią stołówki, na których zdarza się, że w jednym czasie przebywa około 50 dzieciaków. Informowałam, że na jedną świetliczankę może przypadać maksymalnie 25 uczniów, więc powinny być ich co najmniej dwie. Dodatkowo, gdy świetliczanka wyprowadza dzieci do autobusu, reszta dzieci zostaje w świetlicy sama bez opieki. Pani dyrektor w wyjaśnieniach stwierdziła, że zawsze są dwie świetliczanki. Faktycznie tyle ich w czasie kontroli kuratorium było. Jednak kontrola wykazała, że „liczba uczniów przebywających na zajęciach świetlicowych pod opieką jednego nauczyciela nie zawsze jest zgodna z liczbą określoną w przepisach prawa oświatowego”. Zdarzały się sytuacje, że „ginęły” dzieci, a potem się okazywało, że rodzic zabrał dziecko pod nieobecność świetliczanki.

Z pisma kuratorium wynika, że nauczyciele pobierali opłaty od dzieci na zakup materiałów plastycznych. Kuratorium stwierdziło, że działanie to nie jest zgodne z przepisami prawa oświatowego i w związku ze stwierdzonymi nieprawidłowościami w funkcjonowaniu szkoły wydało dyrektorowi zalecenia.

Tylko Rada Rodziców może zbierać dobrowolne składki i nikt poza nią nie ma w szkole takiego prawa.

Padło też sformułowanie: „Pouczono panią Annę Kwiatkowską, że jako dyrektor szkoły odpowiada za przestrzeganie prawa na jej terenie. Zobowiązana jest zwrócić uwagę na zapisy regulaminu Rady Rodziców sprzeczne z treścią Statutu [szkoły] czy niezgodne z obowiązującymi przepisami prawa”.

Tak, bo ja kilka razy zgłaszam, że nowo przyjęty regulamin Rady Rodziców w wielu punktach jest nielogiczny, a, co gorsza, w wielu również niezgodny z prawem. Nielogiczne zapisy w większości dotyczą wyborów do prezydium Rady Rodziców. Niezgodne z prawem są zapisy, że można część obrad Rady Rodziców utajnić, że rodzicom nie wydaje się dokumentów wytworzonych przez Radę, a wgląd w nie ma tylko organ prowadzący, ewentualnie organ nadzoru pedagogicznego. Jest zapis, że kadencja Rady Rodziców trwa do 30 września, co jest ewidentnie sprzeczne z ustawą oświatową, ponieważ ona jasno precyzuje, że kadencja Rady Rodziców trwa jeden rok szkolny.

Wójt zatem kłamał na sesji w dniu 11 grudnia 2017 roku, odpowiadając Renacie Pasek. Jednak nasz włodarz w swoich insynuacjach posunął się dalej, stwierdzając, że jest pewna grupa osób, na szczęście niewielka, dla której im gorzej tym lepiej. Jak mniemam, do tej grupy zaliczył również Panią.

Tak, niewątpliwie zostałam „zaplutym karłem reakcji” [śmiech].

Powiedział też, że dobrze by było, żeby osoba, która oskarża, sama zaangażowała się w szkołę, żeby jeszcze było lepiej.

Moja najstarsza córka jest w tej chwili w siódmej klasie. Czyli mija 8 lat, odkąd poszła do zerówki. Od początku angażowałam się w życie szkoły. Cały czas jako rodzic coś sponsorowałam w szkole. W 2012 roku, kiedy dyrektorem szkoły była Elżbieta Wójtowicz, walczyłam wspólnie z innymi rodzicami przeciwko połączeniu oddziałów edukacji wczesnoszkolnej. Takie połączenie forsował wójt z panią dyrektor. Gdyby do tego doszło, nowa klasa mojej córki liczyłaby 30 osób, a pozostałe niewiele mniej To wbrew ówczesnemu zaleceniu, zgodnie z którym liczebność klas nie powinna przekraczać 25 osób. Wtedy też mocno zaczęłam studiować przepisy prawa oświatowego i przepisy szkoły. W końcu udało nam się plan połączenia klas zablokować. Już wtedy nie mogłam się doprosić statutu szkoły. Jak się w końcu doprosiłam to okazało się, że nasz statut jest nieaktualny. Więc poprosiłam o jego aktualizację, dostosowanie do zmienionego prawa oświatowego. Po tej batalii zostałam przewodniczącą Rady Rodziców.

Kolejną dyrektorką szkoły została Aneta Pawłowska-Maciejewska. Trzeba przyznać, że znała się na przepisach.

Opublikowała w Internecie statut szkoły?

Nie udało jej się. Dwa lata pracowała wspólnie z nauczycielami nad nowym statutem szkoły. Proponowałam swoją pomoc ale nie skorzystała z niej. Nowego statutu nie udało się wdrożyć w życie. Mimo to wszystkie przepisy prawa oświatowego obowiązywały.

We wrześniu 2012 r. weszło w życie Rozporządzenie MEN z dnia 7 lutego 2012 r. w sprawie ramowych planów nauczania w szkołach publicznych. Problem polegał na tym, że w naszej szkole nie był przestrzegany paragraf 7, zgodnie z którym na zajęciach komputerowych na każdego ucznia powinien przypadać oddzielny komputer, a w zajęciach z języków obcych powinno uczestniczyć jednorazowo maksymalnie 24 uczniów (w związku z czym większe klasy powinny być podzielone na mniejsze grupy).

Wtedy zainteresowałam się tym czy pani dyrektor zwróciła się do organu prowadzącego, czyli do gminy, z prośbą o pieniądze na dodatkowe komputery i godziny lekcyjne dla nauczycieli języków obcych, bo do czasu zebrania nie podzieliła licznej klasy na dwie grupy. To były tego typu relacje. Wszystko się odbywało na kanwie prawa oświatowego i praw rodziców. Często byłam zresztą zapraszana do gabinetu pani dyrektor. Wspólnie zastanawiałyśmy się na rozwiązywaniem szkolnych problemów. Nawet wtedy, gdy już zrezygnowałam z przewodniczenia Radzie Rodziców. Podobnie często załatwiałam różne sprawy w urzędzie gminy razem z wójtem.

Czyli wójt Leśnowolski bardzo dobrze Panią zna?

Dokładnie. Zresztą w 2014 roku proponował mi nawet start w wyborach do Rady Gminy z jego komitetu, tyle że ja odmówiłam. Powód był taki, że już wtedy zdawałam sobie sprawę z tego, że to nie jest człowiek, któremu można zaufać.

Wtedy nie była Pani przedstawiana jako osoba wiecznie niezadowolona, konfliktowa, oszołom?

Wtedy byłam „osobą konkretną”, „załatwiającą sprawy”, „sponsorującą i pozyskującą darczyńców dla szkoły” chętnie przyjmowaną w gabinecie wójta.

Przewodniczącą Rady Rodziców byłam przez 2 lata. Moim zadaniem było reprezentowanie interesów uczniów i rodziców, a że są one często sprzeczne z interesami dyrekcji czy organu prowadzącego, to jest to naturalne. Mimo, że wiedziałyśmy, że wójt bardzo broni się przed ufundowaniem stypendiów dla zdolnych uczniów i wielu zabiegającym o to osobom odmówił, postanowiłyśmy napisać pismo w tej sprawie. I, o dziwo, udało nam się to załatwić.

Sam fakt, że ogół rodziców wybierał Panią na swojego reprezentanta świadczy o zaufaniu.

Nie bałam się walczyć o nasze sprawy. Nigdy nie zdradzałam nazwisk rodziców ani dyrektorce, ani nauczycielom, kiedy zgłaszałam jakiekolwiek problemy, choć pytania o nazwisko niezadowolonego rodzica padało zawsze. Krępowały mnie jedynie występy publiczne. Na różnych uroczystościach szkolnych oczekiwano przemówień wychwalających, poklepywania się po pleckach, żeby wszyscy widzieli, jak jest dobrze. Niestety, doskonale wiedziałam, że jeszcze daleka droga przed naszą szkołą do tego, żeby było dobrze. Uznałam, że takie zachowania są co najmniej żenujące.

Pani zaangażowanie doceniała każda, nawet i obecna dyrekcja szkoły, wręczając Pani dyplomy z podziękowaniem. Ostatnie zostało wystawione z dniem 23 czerwca 2017 roku. Jeśli Pani pozwoli, chętnie zeskanuję i opublikuję te dokumenty.

Nie mam nic przeciwko.

Podziękowanie 1

Podziękowanie 2


Czy chce Pani jeszcze coś dodać na koniec?

Jeszcze coś powiem na temat skoku cywilizacyjnego naszej szkoły, którym chwalili się na sesji wójt i radna Bartkiewicz. Sprawa rozbudowy szkoły była drążona od 2013 roku, gdy zostałam przewodniczącą Rady Rodziców. Często wtedy odwiedzałam wójta Leśnowolskiego w jego gabinecie, prosiłam o pieniądze na remont, najpierw dawnej „Jedynki”. Wtedy dyrektorką została Aneta Maciejewska-Pawłowska i wsparła mnie w moich staraniach. W budżecie na 2014 rok wójt zabezpieczył środki na projekt rozbudowy i obiecał, że w budżecie na 2015 rok zabezpieczy środki na rozbudowę i dotrzymał słowa. W wakacje 2015 roku dostaliśmy pieniądze na remont „jedynki”. Kwiatkowska została dyrektorką we wrześniu 2015 roku, czyli chwilę przed opublikowaniem ogłoszenia o zamówieniu na rozbudowę szkoły (nr 21446-2015). Mówienie zatem o tym, że skok cywilizacyjny nastąpił dzięki działaniom obecnej pani dyrektor, jest nie na miejscu.

Na tym możemy zakończyć naszą rozmowę. Wnioski niech wyciągną czytelnicy.

Zobacz też:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wywiad. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Comments Closed

64 odpowiedzi na „Kiedy zadajesz pytania, jesteś złym człowiekiem

  1. edgar pisze:

    Scyzoryk się otwiera. Chyba najwyższa pora zeby ta sitwe pogonić na 4 wiatry!

  2. waldek pisze:

    To straszne. Aż prosi się żeby w obronie tej kobiety stanęły media. Może jakaś telewizja to podchwyci.

    Pan Wójt Piotr Leśnowolski jako wybitna postać bierze udział w konkursie na Człowieka Roku.

    http://www.echodnia.eu/radomskie/czlowiek-roku-2017/a/czlowiek-roku-2017-powiat-radomski-aktualne-wyniki,12821202/

    Dla redakcji to wielka radość gdy wdzięczni wyborcy ślą płatne esemesy, a tych będą z pewnością setki, tysiące, a może więcej. Sam zaraz się chwycę za telefon i będę stukać, aż mi ręce omdleją. On musi wygrać, a przed wyborami może sobie dodatkowo poprawić i tak nieskazitelny wizerunek dobrego gospodarza. Trzymam kciuki.

  3. Malkontent pisze:

    Myślę, że takie konkursy, w których jedna osoba może oddać nieskończoną ilość głosów, mają coraz mniejsze znaczenie. „Echu Dnia” chodzi tylko o kasę, a o tę coraz trudniej. Nawet wójt Leśnowolski nie będzie tracił pieniędzy na to, by na siebie głosować. No chyba, że będzie głosował ze służbowego telefonu, co już mu się zdarzało.

  4. Lpi pisze:

    A co się dzieje w innych placówkach oświatowych na terenie gminy? Jak prowadzone są zajęcia dydaktyczne? Jak traktowani są uczniowie, pracownicy obsługi? Jak funkcjonują Rady Rodziców? Myślę że ciąg dalszy nastąpi ………..

  5. Ytrr pisze:

    Odważna, kobieta _ kiedyś przeszła by do historii jako patriotka broniąca ideałów, sprzeciwiająca się władzy. Mało takich ludzi , ale dobrze że jeszcze są tacy pokazują prawdę , tracąc wiele w prywatnym życiu. Gratulacje dla tej Pani. Koniecznie trzeba jej pomóc by w tej sprawie nie pozostała sama.

  6. Victoria pisze:

    Jak by tu nie myśleć .gdzie tkwi przyczyna,
    że na takich s……ó , trzeba aż S…..a ?
    Więc niech się Pani trzyma.kiejś padnie klika
    i jakiś prawy prokurator,łobuzów pozamyka .

    Tylko co najgorsze,że niezależnie od,, szarży”.
    za te / x /zapłacą z nawiązką, z lub bez marży.
    Korzystając z demokratycznych zdobyczy,
    wcześniej czy później, jednak ich /x/ rozliczy !!!

    Tylko szkoda ,że TAK WOLNO się ZMIENIA ,
    a z domów kultury , TRZA ROBIĆ WIĘZIENIA !!!

  7. Mieszkanka pisze:

    Moje dzieci też chodzą do tej szkoły i ja jestem bardzo zadowolona.Nigdy nie widziałam,żeby dzieci na świetlicy były bez opieki co więcej są przyprowadzane i zaprowadzane do autobusu. W żadnej szkole w gminie nie było tyle remontów co tu .Ale najwyraźniej komuś to przeszkadza.Ludzie zastanówcie się dlaczego ta Pani jest sama ,dlaczego inni rodzice jej nie wspierają. Bo tam ją każdy zna i ma jej dosyć.Mści się bo jej nie wybrali na przewodniczącego Rady Rodziców, skoro była taka świetna to czemu jej nie wybrali ponownie.

  8. Remik pisze:

    do@Mieszkanka
    tu nie problem w odprowadzaniu dzieci do autobusu i pozostawianiu samych w świetlicy. Problem w rozliczeniu pieniędzy, kłamstwach i zastraszaniu.

  9. Mieszkanka pisze:

    Ta Pani przy okazji psuje reputację tej szkole.A takie podziękowania też dostałam i wielu innych rodziców.

  10. Obiektywny pisze:

    do Mieszkanka
    Pani jest zadowolona, ale kuratorium już mniej.
    Odnośnie świetlicy kuratorium stwierdziło, że jest za mało nauczycieli.
    To, że Pani czegoś nie widzi, to nie znaczy, że tego nie ma.
    To, że Pani jest zadowolona nie znaczy, że pozostali też.
    Przedstawiono tyle dowodów na łamanie przepisów, a Pani się czepiła zaprowadzania do autobusu. Nigdzie nie ma zarzutu, że nie są dzieci zaprowadzane.
    Oj mocno zaleciało „stołem prezydialnym” lub najbliższą okolicą.

  11. Victoria pisze:

    Pieniądze nie księgowane ,
    łatwe do malwersacji i wydania
    Trza więc skrupulatnie rozliczyć ,
    każdego GMINNEGO DRANIA !!!

  12. Obiektywny pisze:

    do Mieszkanka
    To kuratorium także psuje opinie, bardzo dobrze funkcjonującej szkole, według Pani rozumowania.

  13. Obiektywny pisze:

    do Mieszkanka
    Z Pani wypowiedzi wynika, że te podziękowania rozdają za „psucie reputacji tej szkoły”,i Pani takie dostała i wielu innych rodziców.

  14. gonia pisze:

    Znam tę Panią i wszystko co mówi to prawda. Moje dziecko też chodzi do tej szkoły…

  15. Sisi pisze:

    Nie podoba się w Myśliszewicach zapraszam do szkoły do Jedlni.Tam proszą jeszcze o papier ksero o chustki higieniczne i dodatkowe podreczniki,a i jeszcze o przekazanie1 procent podatku na szafki szkolne.

  16. Przemo pisze:

    Do mieszkanka; głupota ludzka nie zna granic ktoś odkrywa ze was okradają a wy bronicie tych zlodziei. Mieszkanka jak cie stać to weź w zęby parę tys i zanieść im niech się podzielą. Pomysl ze dla biednego i 8 zł to dużo. …

  17. Tyu pisze:

    Kontrola powinna być przeprowadzona we wszystkich szkołach. Uważam że rodzice , nie chcą mówić głośno o pewnych sprawach bo przecież dzieci zostają w tych szkołach, a nie każdy ma możliwość dowozic dzieci do Radomia. Komu już cierpliwości zabraknie to przepisuje dzieci takie przypadki już są.

  18. Lękliwy pisze:

    W Jedlni też wciąż wyciągają ręce po pieniądze. I nikt tego nie rozlicza! Nie ma odważnych. Więc wydają na co chcą

  19. waldek pisze:

    W szkołach są potrzeby i rodzice muszą się na nie zrzucać. Wójt nie ma przecież worka z pieniędzmi bez dna, żeby dołożyć. Wójt ma inne, ważne wydatki, które finansuje z pieniędzy budżetu gminy, takie jak np. cateringi podczas imprez, które uświetnia i za które mu dziękujemy na stronie gminy, promocja gminy w radiu dla dobra wszystkich, kremówki dla uczestników biegu, żeby im kalorie wyrównać. Tak że naprawdę dajcie po te parę złotych i cicho siedźcie.

  20. Victoria pisze:

    Rodzi się pytanie,do lokalnej krotochwili:
    czy kraty w DOMU KULTURY już założyli ?
    Pewnie się przydadzą,dla ludzi różnych nacji,
    chyba,że ni ma złodzieja,czyli nie mom racji 🙂

  21. Zainteresowanych tematem zachęcam do obejrzenia fragmentu relacji filmowej z sesji Rady Gminy w dniu 28 grudnia 2017 roku, podczas której doszło do awantury, gdy przewodnicząca Grad uniemożliwiła wystąpienie Annie Stysiek tuż po wystąpieniu pani dyrektor szkoły w Myśliszewicach. Na nic zdały się apele radnych Renaty Pasek i Roberta Borkowskiego, by przewodnicząca Grad dla równowagi pozwoliła przedstawić racje również drugiej stronie. Pani Grad pozostała nieugięta, twierdząc, że sprawy różne nie są od dyskusji.

    Czyli zaproszono na sesję panią dyrektor szkoły w Myśliszewicach, żeby wypowiedziała się na temat szkoły. Pani dyrektor się wypowiedziała, twierdząc oczywiście, że nie ma żadnych nieprawidłowości, wszystkie zarzuty są nieprawdziwe. I na tym miało się zakończyć.

    Fragment, o którym piszę, zaczyna się w 56. minucie.

    https://www.youtube.com/watch?v=b9-HyO2xbPs

  22. Eliza pisze:

    Do mieszkanka; Jaki cel miałaby Pani Anna Stysiek, aby mścić się? Jej dzieci również uczęszczają tam do szkoły wiec chyba logiczne, ze robi to wszystko w dobrej intencji, aby wreszcie przestali kłamać oraz okradać. Brawo dla Pani, wreszcie ktoś się za to zabrał i nie boi się o tym powiedzieć!

  23. dziadek pisze:

    Kto jest przewodniczącym/cą rady rodziców. Na tej osobie spływa obowiązek wyjaśnienia i nieprawidłowości z tymi 10 000 zł chyba że było więcej pieniążków które poszły bez faktury lub na inny cel który nie został wyjaśniony..

  24. Victoria pisze:

    iuż jestem pewny ,że ta rada, to jest WYMYSŁ DIABŁA .
    Gdy kształcona przewodząca,tak NISKO UPADŁA.
    Ale mnie już nie dziwi, ten relikt ,,zejszłego ustroju,
    z butów wystaje słoma, w ustach FRAZESY GNOJU !!!

  25. Victoria pisze:

    Idąc tropem prawdy,którą ja już nie zmienię ,
    można być człekiem lub marnym stworzeniem.
    By być człowiekiem,tak niewiele trzeba
    wystarczy zachować twarz i pokłady nieba!!!

  26. Ela pisze:

    Z tego co obejrzałam wynika ,że pieniądze zostały wydane na parking.Parking jest i jakieś dowody w postaci wyciągów bankowych.A że skończy się w sądzie to może i dobrze.Tam przynajmniej będzie obiektywnie.Czekam na finał tej historii,bo to bardzo interesujące.

  27. Obiektywny pisze:

    O to chodzi, że nikt tych wyciągów nie pokazał. Mówią tylko, że są. Widziała Pani te wyciągi?

  28. edgar pisze:

    O to chodzi , moi mili, że faktura to i może i jest ale jej płatnikiem jest gmina Haha. A tak nawiasem- kostka była zakupiona z funduszu sołeckiego a Pani radna a kiedyś sołtys przekazała ja na parking.,! ? To była jej ta kostka ze uznała i przekazała? Chyba kostka była kupiona na jakiś cel konkretny a nie do dyspozycji sotyski,!

  29. Ela pisze:

    No Pani dyrektor zaprasza zainteresowanych. Przecież tam chodzi więcej dzieci.To niech się zbiorą a nie sama Pani Stysiek walczy o całą szkołę.WJedlni też kiedyś były problemy z Przewodniczącą Rady Rodziców to ją pogonili.

  30. Mieszkanka pisze:

    Nareszcie ktoś może zacznie tępić ludzi którzy za bardzo się pchają do władzy… Powodzenia dla Pani Anny

  31. asia pisze:

    Wiele matek mysli podobnie jak pani Ania ale boja narazic sie na szykany. Ona miala cywilna odwage wystapic przeciw gminnemu ukladzikowi. Oby wiecej takich osob.

  32. Victoria pisze:

    Dziwić jednak może brak /x/radnych wsparcia ,
    by spojrzeć w lustro, w imię strachu i,,zaparcia”.
    By obronić kobietę:wyjaśnić ,dociekając prawdy.
    śledząc ich pęd do władz – tak już było zawdy.

    Naganne jest,że narobi świństw i w glorii odchodzi,
    PRZERAŻAJĄCE -że robią to ludzie już niemłodzi.
    W wypadku młodych, można mówić o głupocie.
    a tak należy mówić : o gminnej polit. HOŁOCIE !!!

  33. waldek pisze:

    Znowu będzie musiał włóczyć po sądach. Czy miesiąc bez sprawy to dla niego miesiąc stracony. A przy okazji, jak tam sprawy? Przegrał już wszystkie?

  34. Oiu pisze:

    Brawa dla tej Pani, koniec z zamiataniem pod stół. Chętnie pani pomożemy, kiedy ta sprawa? Do sądu pójść można i powiedzieć prawdę .

  35. Victoria pisze:

    Nie tylko można ,ale wręcz potrzeba koniecznie
    by odsunąć/x/ ,co ślizgać chce się wiecznie !!!

  36. Helek pisze:

    Dajta spokoj. Niedlugo wybory. Nowy wojt, czystka w urzedzie i szkolach. Zapytajcie kto ile na sylwestrze zarobil 🙂

  37. Anka pisze:

    Radna Bartkiewicz to osoba bez własnego zdania i rozsądku zawsze robi to co Wójt chce i każe bez najmniejszego zastanowienia, więc proszę się niczemu nie dziwić. Panuje opinia w Urzędzie Gminy że nawet otwierając lodówkę znajdziesz radną Bartkiewicz, a w poniedziałek to już zalega w UG cały boży dzień. No cóż Pani Walewska naszej gminy.

  38. Victoria pisze:

    Tylko,że Napoleon biegle pisał piórem,
    choć, czy historia się powtarza ?
    Bieżąc pod Moskwę przez Polskę
    z ochotą korzystał z jej ,,kałamarza” 🙂

    Jeśli TAK,to ostało się Waterloo ,
    następnie bitwa pod Lipskiem
    później abdykacja i samotność Elby,
    z WYKRZYWIONYM PYSKIEM !!!

  39. Kazimierz pisze:

    Moi drodzy SPRAWA SIĘ RYPŁA. Myślę że ta Pani Anna wam oczy otworzyła. Ona zrobiła pierwszy krok a do nas mieszkańców należy drugi. Zróbmy spotkanie i rozwinmy ten wątek nie zamiatajmy sprawy pod dywan. Trzeba wspierać ta kobietę bo ona walczy za nas sama…

  40. Kola pisze:

    Po obejrzeniu występu dyrektorki widać, że traktuje ludzi jak idiotów albo sama jest głupia. Tłumaczy jak powinna działać podstawówka hahaha !!! Nauczycielki chciały ulżyć dzieciom, bo plecaki ciężkie hahaha !!! Dyrektorka nie wie, że to ona i gmina ma zapewnić wyposażenie świetlicy? a nie kazać dzieciom nosić art. plastyczne. Ludzkie pany, cieszcie się, że krzeseł nie każą nosić. Konsultowała szeroko składkę, chyba z przedszkolakami, bo z ksero dzienniczka widać, że zebrania były dwa dni po wklejeniu kartki.
    Opłata za ćwiczeniówki tylko do przedmiotów nieobowiązkowych, to w Myśliszewicach historia i biologia nie są obowiązkowe. Bardzo ciekawe. A o transparentności świadczą pisma, które odpisały Annie Stysiek hahaha!!!
    I na dodatek te brednie opowiadała już po kontroli kuratorium. Naprawdę ona ma Was za ciężkich idiotów.
    Pytanie ile jeszcze pozwolicie się tak traktować?

  41. kleks pisze:

    do Mieszkanka;Pani Podsiadła proszę mieć przynajmniej odwagę podpisać się swoim nazwiskiem.Przypominam pani że pani Stysiek nie została wybrana na przewodniczącą Rady Rodziców ponieważ nie chciała więcej kandydować .To pani z nią sromotnie przegrywała przez dwa lata.Nie bez przyczyny.

  42. Poix pisze:

    Kiedy ta sprawa sadowa? musimy my rodzice zebrać się iść , powiedzieć w sądzie jakie są fakty i pomóc pani Ani. Może da się ustalić dokładny termin i godz. Może redaktor ustali .

  43. Ela pisze:

    Ludzie to dlaczego się nie odezwaliście jak było to zebranie w szkole.

  44. Victoria pisze:

    Może 1 kwietnia ,lub z końcem lata ,
    trza zrobić zbiórkę na ADWOKATA.
    Gdy oskarżający będzie z podatków,
    nie żałujmy na SPRAWĘ DATKÓW .

    Tylko nie bierzcie z dyrekcji wzorców,
    by nie mieć w ustach ,, /x/ STOLCÓW” 🙂

  45. Lila pisze:

    Myślę że takie zdjęcia z dzienniczków uczniowskich można zrobić z każdej szkoły z terenu naszej gminy. ,(U nas na topie jest skladka na papier xero ) 😉 .

  46. edgar pisze:

    Zgadza się i niech nikt nie sądzi, że ten papier jest na zajęcia pozalekcyjne. On jest po to żeby nauczyciel oferował dla dzieci testy i ćwiczenia na lekcje. Jak powiedziano – szkoła nie ma pieniedzy! A wójt nie dał bo wydał na głupie gazetki i radio

  47. Anka pisze:

    Zgadzam się z tobą edgar w zupełności, są pieniądze na „igrzyska” i na durną gazetkę redagowaną z błędami i wydaną na kredowym papierze, a dzieciom nie ma na zwykły papier xero-żenada. Ja mam pomysł.. a może by wójt na tym papierze umieszczał swój boski wizerunek – ten dla uczniów rozdawano by w masowych ilościach i to za darmo! i nie tylko. Trzeba zaproponować – na takie rozwiązanie z całą pewnością pieniądze by się szybko znalazły.

  48. edgar pisze:

    Bo najpierw powinny być pieniądze na podstawowe działania gminy czyli drogi, kanalizację, oświetlenie, szkolnictwo a dopiero jak się wszystko załatwi i opłaci i coś tej kasy zostanie to można się zastanowić nad gazetkami czy promocją (choć gmina to nie firma produkcyjno handlowa żeby się reklamowala). Choć tak naprawdę to tyle jest potrzeb w społeczności lokalnej ze na wszystko nie starczy. A tak to na asfalt na drodze czy nawet na jakieś wyrównanie kamieniami trzeba czekać latami. Na kanalizację i wodociąg czeka się latami. Na oświetlenie w dziurawej uliczce czeka się latami. I w dodatku przy wszystkich przedsięwzięciach wyciąga się rękę po kasę od mieszkańców. Do drogi dołóż, do kanalizacj dołóż, nawet do srajtasmy dla dzieci w szkole dołóż albo daj w naturze. A gazetkę nawet jak nie chcesz to ci w furtkę wcisna . Gazetkę na papierze kredowym co się tym nawet podetrzec nie można. W urzędzie ciągle jakieś dziwne umowy i zlecenia za ciężką kasę. Nawet w sali obrad rady nowe stoły wstawiono choć stare wcale nie były brzydkie ani zdemolowane. Nagłośnienie rodem z sali sejmu. Po co to i za ile pytam?! Wójt się ogłosił dobrym gospodarzem a przysłowie mówi ze dobry gospodarz ciągnie wszystko do swojego domu …. i kieszeni

  49. Klos pisze:

    Nadzór inwestorski w 2015 roku przy rozbudowie szkoły w Mysliszewicach ? Czy ta sama osoba skarżyła się w Siczkach na glinę na drodze , przy kopaniu na kanalizację ? Jak wynika , umowy przedstawionej w tym artykule? 😉

  50. Mieszkaniec pisze:

    Dobra zmiana Dobry gospodarz? Będzie zapewne po nadchodzących wyborach. Nasz włodarz miał takich fachowców… Szybko się oni ewakuowali z braku kompetencji i problemów które by mieli. Pani Kwiatkowska będąc partnerką byłego już Pana Skarbnika szybko awansowała…… i tego teraz skutki. Pani Aniu S. niech pani się trzyma mieszkańcy są z panią.

  51. Anka pisze:

    Proszę zauważyć prawie wszyscy przyjęci do urzędu za panowania wszechwiedzącego(w jego mniemaniu oczywiście) tzw. fachowcy wójta są spoza naszej gminy, co takim wyrobnikom zależy na jej dobru, robią bezmyślnie co wójt każe, oni tylko tu pracują i zarabiają na resztę mają jak to się teraz mówi wy…..e, przecież to ich nie dotyczy. Ludzie mieszkający tu żyją sprawami gminy, interesują się działaniami wójta i rady, a to jest przecież niewygodne jak ktoś patrzy na ręce i pyta, bo jak patrzy i jest człowiekiem myślącym, uczciwym i odważnym tak jak Pani Ania to ma odwagę walczyć. Tak odważnych ludzi to teraz jak na lekarstwo, lepiej udawać że się nic nie widzi i się nie narażać na gniew bosa. Pozdrawiam Pani Aniu !

  52. Kola pisze:

    Nauczyciele z tej szkoły to mają szczęście. Pewnie noszą Panią Annę Stysiek na rękach. Tyle etatów w takiej małej szkole uratować. W edukacji pewnie ze 4-5 etatów, potem kupli komputery, albo zmniejszyli grupy, dalej angielski i niemiecki – ładnych parę dodatkowych godzin, a teraz muszą na świetlicy dodatkowo zatrudnić 1 lub 2 osoby. W innych szkołach wam zazdroszczą. Dbajcie i pilnujcie żeby Pani Anny nie podkupili wam nauczyciele z innej szkoły. Bo w tych czasach łatwo wylecieć na bruk i kto was wtedy uratuje?

  53. Mania pisze:

    Ten to wszystko ukrucil.urzednicy nie maja nic. Marne pensje, zero dodatkow I nagrod nawet za prace ponad norme a hajs bierze on I jego przydupasy z poza urzedu. Na sylwestrze to nie zarobil?

  54. Mieszkaniec? pisze:

    A ja tak sobie myślę, że to pani Anna S wylewa swoje żale, że nie została przewodniczącą Rady Rodziców. Może na niej się poznali? Ciekawe czy będą takie peamy kiedy przegra w sądzie? Litości! Nikt nie składa sprawy do sądu, jeśli nie ma dowodów.

  55. kleks pisze:

    do Kola;Nauczyciele się obudzą gdy nie będzie kogo za kilka lat uczyć.Kto ma możliwość wysyła dzieci do innej szkoły.Dzieci nauczycielek które mieszkają w okolicy i uczą w tej szkole też chodzą do innych szkół.
    do Mieszkaniec(lub mieszkanka?)dowody oceni sąd.

  56. asia pisze:

    Czy dyrektor szkoly,oplacajac pozew cywilny z konta szkoly , nie powinien zostac ukarany za naruszenie dyscypliny finansow publicznych?
    Skoro istnieje faktura ,trzeba bylo ja pokazac zainteresowanym .Dziwne to ukrywanie. Przed sadem i tak trzeba bedzie okazac rachunki

  57. Malkontent pisze:

    Pani dyrektor Kwiatkowska, zamiast straszyć nauczycieli wizją „akcji politycznej” wymierzonej przeciwko szkole, powinna się uderzyć we własną pierś. Proszę nie wciągać nauczycieli do prywatnych gierek (podobny apel kieruję do wójta Leśnowolskiego), tylko zapewnić szkole odpowiednie finansowanie. I proszę oddać szkole pieniądze, które pani wydała na pozew sądowy, bo to są pieniądze szkoły, a nie służące prywatnym celom.

  58. kornik pisze:

    Dyrektorka opłaciła pozew z kasy szkoły ale NA PEWNO za zgodą a pewnie i za namową wójta!

  59. Victoria pisze:

    do mieszkaniec ?
    Szkoda ,że mieszkańcy się nie poznali
    na tym co ciągle korzysta z Temidy ,
    będzie mu teraz raźniej w towarzystwie ,
    drugiej , jakże zacnej g…y 🙂 .

    Proszę sobie do powiedzieć do rymu,
    rodem ze znanego kabaretu – słowa.
    Tylko teraz finansów na sądy wójta,
    będzie przypadać ich tylko połowa .

  60. Obserwator pisze:

    A te inne szkoły w gminie to niby takie idealne? Kontrole powinny być przeprowadzone we wszystkich szkołach bo takie nieprawidłowości są również w innych placówkach.

  61. Mieszkaniec pisze:

    Do p. Malkontent
    Nikt pieniędzy nie odda poniewaz dlaczego mieliby to zrobić……? Proszę sobie zobaczyć na stronie gminnej bip zarobki naszych dyrektorów i pracowników, tam wszystko widać jak nasz pan włodarz sowicie opłaca swoich lojalnych…. To dlaczego mieli by się czegoś kogoś bać, ich folwark to robią co chcą. Pani Kwiatkowska za panowania byłego skarbnika a swojego partnera dostawała krocie tzn dodatkowe premie itp. A to wszystko za zgodą i wiedzą naszego wszech włodarza. Tylko wystarczy spojrzeć na pensje zwykłych pracowników i nauczycieli a wtedy dyspropprcja aż kuje po oczach. Przemyślenia i wnioski niech każdy sam sobie wysunie ponieważ ewakuacja niektórych pracowników nie była przypadkowa.

  62. Ico pisze:

    Mania co prawda to prawda. To chyba jedyny taki zabidzony urzad w kraju mi sie na szczescie udalo uciec. za to na stolku sie zyje jak trzeba.

  63. Karol Wrochna pisze:

    Zapewne zbliżające się wybory samorządowe na jesieni będą jak zwykle ciekawe i pełne emocji oraz wzajemnego obrzucania się brudami. Cóż politycy na dole biorą przykład prosto z Wiejskiej … Dlatego na następną kadencję mieszkańcy naszej gminy powinni wybrać zupełnie nowy skład Rady Gminy. Aby zakopać wojenne topory, jedynym wyjściem jest wymienić wszystkich obecnych radnych i zastąpić nowymi. Wójta także zmienić… Przewietrzenie korytarzy w urzędzie zrobi dobrze całej Gminie.

  64. Eve pisze:

    Szkoda gadac…wojt i jego pupilki maja sie dobrze. A reszta dostaje ochłapy.