Nienależnie pobrane opłaty – czy temat umarł?

Kilkuset mieszkańców naszej gminy, którzy w mijającym roku złożyli wnioski o zwrot nienależnie pobranych od nich opłat na realizację inwestycji gminnych, odeszło z kwitkiem. Zamiast zwrotu pieniędzy, doczekali się pisma z urzędu gminy, z kuriozalnymi wyliczeniami kosztów inwestycji, mającymi ich zniechęcić do dalszych kroków prawnych. Wójt Leśnowolski i podlegli mu urzędnicy grają na zwłokę, wiedząc, że z każdym dniem przedawniają się kolejne roszczenia mieszkańców.

O wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 29 listopada 2016 roku i jego skutkach pisaliśmy tutaj:

Zobacz artykuł: Co oznacza dla mieszkańców naszej gminy wyrok NSA z 29 listopada?

W efekcie nagłośnienia przez nas sprawy do Urzędu Gminy trafiło w sumie 570 wniosków mieszkańców o zwrot pieniędzy za udział w inwestycjach związanych z budową dróg, budową sieci wodociągowej i kanalizacyjnej. Wójt Leśnowolski długo wahał się, co zrobić z wnioskami, po czym zdecydował się je rozpatrzeć odmownie. Wnioskodawcy otrzymali pisma z horrendalnie wysokimi, de facto z „księżyca wziętymi” wyliczeniami kosztów inwestycji, mającymi sugerować, że nie tylko nie należy się im zwrot pieniędzy ale wręcz sporą ich część zaoszczędzili. Na zwrot pieniędzy mogli liczyć tylko ci mieszkańcy, którzy współfinansowali budowę dróg gminnych.

Duża część mieszkańców gminy Jedlnia-Letnisko wpłacała kwoty po 2.500 zł oraz po 1.700 zł podpisując umowy z gminą w związku z uchwałą Rady Gminy z dnia 05.11.2003 roku, której nieważność stwierdził sąd administracyjny. Mimo, iż w umowach jest wyraźnie zaznaczone, że wpłacane kwoty są udziałem wpłacającego w budowie sieci wodociągowo-kanalizacyjnej i będą zaliczane w poczet opłaty adiacenckiej, zarówno w pismach skierowanych ubiegających się o zwrot, jak i w sprawach zawisłych przed Sądem Rejonowym w Radomiu, pracownik gminy, a w sądzie jej pełnomocnik, twierdzą, że wpłaty te dotyczyły przyłączy. Podnoszone jest, że wpłacające osoby były informowane o tym, że wpłaty te dotyczą przyłączy.

Po stwierdzeniu nieważności wymienionej uchwały Rady Gminy, gmina nadal finansowała realizację przyłączy i podłączenie ich do głównej sieci uzależniała od podpisania z nią umów o użytkowanie przyłącza przez właściciela działki.

Wierzę, że po wyborach samorządowych w 2018 w gminie nastanie nowy wójt, który zmieni podejście do mieszkańców. Nie będzie udawał, że temat nie istnieje, nie będzie trudnych spraw „zamiatał pod dywan” albo, co gorsza, wzorem poprzednika twierdził, że wszystko było lege artis. Mam też nadzieję, że sprawę roszczeń mieszkańców załatwi zgodnie z obowiązującym prawem. Mówiąc wprost: odda ludziom nienależnie pobrane pieniądze. Jednak mieszkańcy, których roszczenia są bliskie przedawnienia, powinni już teraz wystąpić na drogę sądową. Bieg terminu przedawnienia przerywa dopiero pozew sądowy, a nie wniosek o zwrot pieniędzy wniesiony do urzędu gminy.

Jak dotąd w całej gminie tylko troje mieszkańców skierowało swoje sprawy do sądu o zwrot poniesionych nakładów na inwestycje gminne – jedna osoba z Wrzosowa i dwoje z Natolina. Wszystkie trzy sprawy nadal się toczą w sądzie I instancji.

Wkrótce wrócimy do tematu z nowymi informacjami.

Paweł Kończyk

Ten wpis został opublikowany w kategorii Publicystyka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Nienależnie pobrane opłaty – czy temat umarł?

  1. Anka pisze:

    No właśnie kasy musi wystarczyć na wybory!-tylko nie własnej. Przesunie się kasę na paragraf promocji gminy i już gotowe!!

  2. Kola pisze:

    Też wierzę, że po wyborach nastanie nowy wójt. Oby Pani Pasek zdecydowała się kandydować. Obecnemu nawet gruba kasa zaplanowana na promocję nie pomoże. Niestety musimy czekać do listopada.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *